Kategorie
Archiwalne Praca

Tęsknię za łataniem dziur

Miałam dziś chyba 8 czy 9 pacjentów. Z tego jednego musiałam odesłać na dzień następny. Zwykła próchnica z uzupełnieniem ubytku była tylko u pacjenta na początku (żeby było smutniej, to u małego dziecka pierwszy raz na fotelu) i ostatniego. Pozostałe to albo rwania, albo kanały na różnych etapach rozwoju.

Normalnie tęsknię za zwyczajnym wierceniem i łataniem dziur materiałem światłoutwardzalnym. Troszkę się człowiek przy tym pomęczy, ale ma wtedy powód do dumy, że ładnie wyszło i plomba troszkę posłuży. Z książeczkowymi materiałami będą wracać co jakiś czas. I chociaż staram się książeczkowo łatać jak najlepiej, to wygląd nie ten, trwałość wątpliwa… A pobawiłby się człowiek nakładaczem płaskim przy formowaniu stoków guzków zębowych. Popsuł sobie siatkówkę oka lampą polimeryzacyjną. A na następnym przeglądzie z dumą stwierdził, że taka plombka piękna, że jej nie można odróżnić od zęba.

Całe szczęście, w jedynkach i dwójkach też się ludziom robi próchnica. I choć kiedyś nie lubiłam odbudów estetycznych (za duża odpowiedzialność 😉 ), to teraz jest jedyna okazja, żeby się troszkę pobawić z możliwą satysfakcją dla obu stron ;).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *