Kategorie
Archiwalne Praca

Niech mi ktoś mądrzejszy przypomni

Czy niedoczynność przytarczyc może mieć jakiś wpływ na stan zębów? Coś tam było z gospodarką wapniową, ale przyznam się szczerze, że niedokładnie pamiętam.

Pytam, bo dziś zdecydowanie i bez ogródek powiedziałam pacjentce, że zęby ma w stanie strasznym. Górne jeszcze w miarę (typowe, zazwyczaj górne zęby są w znacznie lepszym stanie od dolnych), na dole większość do usunięcia. Plus ropień podśluzówkowy. Kolejny z nielicznych przypadków, po przyjęciu których padam na krzesło i macki ((c) kolega Cucu) mi opadają. Jak już dojdę do siebie, to idę do socjalnego łyknąć herbatki i jeśli jestem tam sama, to se szepnę do siebie „Ja pie***lę”.

Poważnie.

Pacjentka wyszła z gabinetu z przedziurawionymi przeze mnie wierzchołkami dwóch możliwych zębów przyczynowych, receptą na antybiotyk, listą kontaktów do chirurgów stomatologicznych i lekko obrażoną miną. Może powinnam powiedzieć to inaczej, albo wcale nie mówić, ale sorry, jestem nieprzystosowana społecznie i kitu wciskać nie umiem.

Z tą niedoczynnością przytarczyc, jakikolwiek miałaby ona wpływ na zęby, też nie jest tak, że wszystko wyjaśnia. Są tłumy całe pacjentek w ciąży albo po. Wymagają one pilniejszej opieki stomatologicznej, ale rodzenie dzieci moim zdaniem nie jest wystarczającym uzasadnieniem dla przechodzenia na bezzębie w wieku dwudziestu-kilku lat.

Chyba naprawdę muszę się zaczepić w jakiejś prywatnej przychodni bez kontraktu w NFZ. Macki może będą mi rzadziej opadać…

PS.: Miałam nie pisać o konkretnych pacjentach (taaaak, czytam wyniki ankiet, czytam!). Morfeusz pisze cały czas. Ja czasami też muszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *