Archiwum blogu

Z tym spaniem dłużej to bujda

Jak się ma dobrze nastawiony zegar biologiczny na wstawanie rano (w sensie zazwyczaj wstaję o tej samej porze, ewentualne różnice między dniami wynoszą max 2 godziny), to się w niedzielę po zmianie czasu wcale nie śpi dłużej, tylko wstaje zegarowo o tę godzinę wcześniej.

Najwyżej z niedzieli na poniedziałek można to odespać. Bo w sumie zachciewa się spać wcześniej. Ze zmęczenia, bo się wstało o 7:30, zamiast o 8:30 ;).

Mi tam wsio ryba. I tak z popołudniówek wracam już po ciemku, a za chwilę i rano będzie ciemno…

Nie przeszkadza Wam to, że tak często zmieniam klimat notek? Najpierw agresywnie, potem melancholijnie, teraz znowu z lekka bez sensu…