Archiwum blogu

Sceptycyzm

Pan przyszedł i się żali, że mu dziąsła krwawią przy myciu i pyta, czy są na to jakieś tabletki.

Dziąsełka górne i dolne z pięknym rąbkiem zapalnym i kilkudniowe złogi nazębne.

Ładnie tłumaczę, że dziąsła krwawią od niemycia i przy poprawie higieny (instruktaż metody roll zaliczony, do tego zwrócenie uwagi na istnienie nici dentystycznych i płukanek) za kilka dni przestaną.

Pan miał wątpliwość wypisaną na twarzy. Powtórzył pytanie z tabletkami.

Powtórzyłam, że tabletkami się tego nie leczy, trzeba lepiej myć zęby. Wytrzymać ten moment krwawej piany, potem przejdzie.

Pan mi chyba nie uwierzył.

Co do tabletek, mogłam mu przepisać erytrozynę do wybarwiania płytki nazębnej. Tabletki nabyte, może by mu przy okazji różowe złogi weszły na ambicję.

Przyznam się, że parę razy „udało mi się” wyhodować u siebie niewielkie zapalenie dziąsła – kiedy miałam dłużej trwający okres niechceniamisię. Różowa piana przy myciu zębów bywała takim „wake up call”. Ale to było dawno temu i nieprawda: dziąsła mam w świetnym stanie, zero recesji mimo używania szczoteczki elektrycznej od wielu lat (podobno to nieoficjalny czynnik ryzyka – nie wiem, nie stwierdziłam), zero nadwrażliwości i ubytków przyszyjkowych, ha! ;)