Archiwum blogu

Tyle mi się nazbierało

notek naukowych, że nie wiem, od czego zacząć.

Może jutro zacznę od szkolenia BHP ;). Fartuszek kupiony, dwie różne opinie o moim szefie zebrane, paliwo w baku się kończy, umowy ani grafiku nadal nie mam, chyba jutro będzie gorączkowe szukanie miejsca, w którym wyrobią mi pieczątkę.

Pie-czą-tkę. Własną, pierwszą pieczątkę.

<imię i nazwisko>
lekarz dentysta
<numer PWZ>

Kiedy to do mnie dotrze, że ja naprawdę skończyłam studia i naprawdę jestem lekarzem?

Pewnie jak coś po raz pierwszy pieprznie i będę miała poważny problem do rozwiązania.

Idę spać… Choć chyba dzisiaj nie zasnę…

Załatw staż!

A nuż widelec kogoś to ciekawi.

Wspomniane wcześniej podania itp. to nie wszystkie dokumenty, które trzeba zanieść do Izby Lekarskiej. Na stronie gdańskiej OIL był cały wykaz wymaganych papierów. W tym zaświadczenie lekarskie o stanie zdrowia, co ma wiele sensu, z racji przeprowadzania badań już po zatrudnieniu przez przychodnię czy gabinet – trzeba je załatwiać samemu. Jeśli ktoś nie chce dać w łapę lekarzowi medycyny pracy, płaci za RTG płuc i badania krwi z własnej kieszeni (kiedyś pożałuję przez tę moją przeklętą uczciwosć).

Miejsca stażowe wybiera się z listy, również opublikowanej na stronie. Do podania wybiera się 2-3. Jest to jedyny „konkurs świadectw” – miejsce przydzielają na podstawie średniej ze studiów. O miejsce pracy nie ma się co martwić, ponieważ Izba i tak zawsze gdzieś umieści.

Kiedy już wiemy, gdzie będziemy pracować (wyniki również są publikowane w internecie), jedziemy do Izby po papiery. Odbieramy ograniczone prawo wykonywania zawodu, program i kartę stażu, Kodeks Etyki Lekarskiej i Indeks Doskonalenia Zawodowego Lekarza Dentysty. Dentysta doszkalać się musi i powinien to czynić z zapałem większym, niż na studiach ;). Z tymi papierami (oprócz dwóch ostatnich) jedziemy do wyznaczonego nam miejsca stażowego. Zostanie nam wyznaczony koordynator stażu, który w gruncie rzeczy zajmuje się wszystkimi sprawami.

Staż jest płatny. Nie wiem, ile, ale gdybym wiedziała, to bym pewnie nie powiedziała ;).*

Tak to w gruncie rzeczy wyglądało w moim przypadku. W przyszłym tygodniu muszę jeszcze zrobić badania sanepidowskie (RTG płuc, badania krwi i moczu już mam i nie muszę ich powtarzać).

Strasznie nie jest, ale się człowiek nabiega. :)

* w 2010 roku pensja stażysty wynosiła 2007 zł brutto, czyli ok. 1400 zł na rękę. [przyp. aut., 2014]