Archiwum blogu

Wku*w na listonosza

Mam krótkie, ale rzadko spotykane (w Polsce podobno jest ok. 230 osób z tym nazwiskiem) i ciężkie do napisania (zawsze literuję) nazwisko. Nie zmienia do faktu, że na mojej wiosze mieszka rodzina o nazwisku bardzo podobnym do mojego, różnica polega tylko na braku u nich jednego ogonka nad jakąś literą. Mieszkają oni na uboczu i mają średnio logicznie przypisany adres, przez co kilka lat temu bywały problemy: czasami przesyłki do nich trafiały do nas. Nie jesteśmy spokrewnieni i ogólnie w ogóle się nie kontaktujemy.

Ostatnio chyba nam zmienili listonosza, bo dziś po raz trzeci zdarzyło się, żeby przesyłka tamtych trafiła pod zły adres.

Za pierwszym razem po prostu zawiozłam koperty z powrotem na pocztę: w listonosza bawić się nie będę, bo mi za to nie płacą. Dzisiaj po pracy odwoziłam awizo, niech się w końcu nauczą. Wróciłam do domu i znalazłam kolejne cztery koperty do tamtej rodziny… ale z adresem zmienionym ręcznie na nasz.

I wtedy zaliczyłam wku*wa.

Oberwało się pani na najbliższej poczcie (zawsze obrywa się niewinnym). Dostałam numer do kierownika listonoszy w placówce nadrzędnej. Numer z całą historią przekażę Rodzicielowi i niech on dzwoni i opieprzy kogo trzeba.

Urząd państwowy, jego mać.