Archiwum blogu

Podsumowanie Kącika Czytelniczego 2017

Wg mnie to był bardzo udany rok pod względem czytelniczym. Dużo książek (jak dla mnie), sporo bardzo dobrych, przeczytanych trochę nowości, było też parę powtórek z odkrywaniem na nowo. Trochę himalaizmu, sporo przygody, dużo literatury faktu, kilka klasyków. Zobaczymy, jak będzie w 2018 :)

  1. Bartłomiej Dobroch, Przemysław Wilczyński „Broad Peak. Niebo i Piekło” (zaczęte w 2016). Co doprowadziło do sukcesu i chwilę później do tragedii na Broad Peak w marcu 2013 roku? Autorzy prezentują głównych uczestników tamtych wydarzeń w kontekście całej historii polskiego himalaizmu, zwłaszcza zimowego.
  2. Patrick O’Brian „Kapitan” – zagrożony aresztowaniem z powodu długów Jack przyjmuje dowództwo na eksperymentalnym statku wojennym „Polychrest”. Oprócz niedogranej załogi i niesterowalnego statku, do listy problemów dochodzi kryzys w jego przyjaźni ze Stephenem. Z czasem docenia się to, jak często zmusza się czytelnika do szukania między wierszami. O’Brian nie bawi się w zbędne subtelności, to są w końcu książki przygodowe, ale smaczku lekturze dodają te wszystkie zawoalowane treści. Fajny jest łagodny humor i to, jak dwie skrajnie różne od siebie postaci (Jack jest prawdziwym wilkiem morskim, ale dość nieporadny na lądzie, Stephen natomiast jest nieuleczalnym szczurem lądowym, w swoich sprawach jednak niedoścignionym autorytetem) są w stanie wytrzymać ze sobą na ciasnym okręcie, na którym rządzi surowe prawo i ścisła etykieta.
  3. Marta Kisiel „Dożywocie” – napisana z dużą dozą humoru i ironii historia młodego pisarza, który od dalekiego krewnego dziedziczy dom na odludziu wraz z jego dożywotnimi mieszkańcami. Biorąc pod uwagę postać i charakter owych mieszkańców, szybko zdaje sobie sprawę, że to on jest dożywotnikiem… Serdecznie polecam wszystkim, którzy chcą się pośmiać, a którym nie przeszkadzają elementy fantasy. Spoko, to nie Władca Pierścieni, fantasy jest nasze, zwykłe, polskie, bez udziwnień, a z polotem.
  4. Jonathan Green „Morderstwo w Himalajach” – literatura faktu. W 2006 roku chińscy żołnierze otwierają ogień do grupy 75 Tybetańczyków, próbujących przedostać się do Indii przez przełęcz Nangpa La pod Czo Oju. Na oczach wspinaczy ginie jedna osoba. Życie w Tybecie pod chińską okupacją, mordercza droga do wolności, próby ujawnienia prawdy i konsekwencje dla wszystkich uczestników tych wydarzeń: uchodźców, wspinaczy, dziennikarzy… Poruszające.
  5. Bryan Jay „George Lucas. Gwiezdne wojny i reszta życia” – wolałabym biografię Stevena Spielberga, ale to też się fajnie czyta ;). Dla kinomanów i fanów Gwiezdnych Wojen.
  6. Andrzej Sapkowski „Ostatnie życzenie”. W świecie, w którym wciąż żyją elfy i krasnoludy, ale rządzą ludzie, po bocznych traktach wędruje wiedźmin Geralt – mutant stworzony do walki z potworami. Chociaż obdarzony nadludzkimi umiejętnościami, jest nadal bardzo ludzki: ma swój własny kodeks moralny, ironiczne poczucie humoru, czasami też popełnia błędy, które go srogo kosztują. Pierwszy zbiór opowiadań żywo, z humorem i licznymi nawiązaniami do folkloru wprowadza w świat Geralta z Rivii, rozpoczynając serię kultową dla fanów fantasy.
  7. Thomas Maier „Masters of sex” – Bill Masters, poważany ginekolog i chirurg, specjalista w leczeniu niepłodności. Virginia Johnson, sekretarka, nadrabiająca braki w wykształceniu otwartością na ludzi i pomysłowością. Razem w pruderyjnej Ameryce lat 60 i 70 rozpoczynają badania nad ludzką seksualnością, tworzą szybką terapię leczenia zaburzeń seksualnych, często ocierając się o granice przyzwoitości, ale urastając do miana gwiazd. Historia ich badań, działania ich kliniki, popularności i problemów prywatnych, a później długi zjazd w samotność i chorobę. Ciekawe, choć pod koniec męczące – albo to ja miałam ochotę poczytać wreszcie coś innego.
  8. Marta Kielczyk „# WPADKI” – z humorem o poprawności językowej. Aczkolwiek miałam wrażenie, że w pierwszych rozdziałach brakowało kilku przecinków. Z przecinkami jednak zawsze miałam problem, więc się nie czepiam.
  9. Andrzej Sapkowski „Miecz przeznaczenia” – nieco lżejsza od „Ostatniego życzenia”, trochę lepiej wprowadza nas w postaci. Geralt wyjaśnia swoje pochodzenie i ujawnia parę nowych cech charakteru, a jego związek z Yennefer można określić wyłącznie facebookowym „to skomplikowane”. Tym razem nasz znajomy nie ucieka przed śmiercią, ale przeznaczeniem – i chociaż w nie nie wierzy, uciec się nie udaje.
  10. Margot Lee Shetterly „Ukryte działania” – o czarnoskórych matematyczkach, zatrudnionych w NACA/NASA w okresie, w którym wciąż trwała segregacja rasowa. Przecieranie szlaków dla kolejnych, walka o równouprawnienie w życiu publicznym, otrzymywanych płacach i awansie zawodowym, ich wkład w program kosmiczny i dotarcie człowieka na Księżyc. Dla osoby żyjącej w kraju, w którym takiej segregacji nigdy nie było (jest tylko zwykła, chamska nietolerancja) jest to trudne do pomyślenia, dla kolorowych obywateli USA te panie były pionierkami.
  11. Jarosław Molenda „Zwiać za wszelką cenę” – o wielkich ucieczkach z PRL. Książka w sumie na wzrusz, chyba się trochę zawiodłam.
  12. Patrick O’Brian „HMS Surprise” – moja ulubiona część serii. Jack dostaje przydział na fregatę „Surprise”, na której sam uczył się marynarskiego fachu. Wraz ze Stephenem, angielskim posłem i resztą załogi płyną do Kampongu z misją dyplomatyczną. Po drodze zmagają się ze sztormami, francuskim admirałem, który już raz pokonał okręt dowodzony przez Jacka, i niespełnioną miłością Stephena.
  13. Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski „Kukuczka”. Czasem się tak uda, że jak czegoś nie ma na Legimi, to się to znajdzie po promocji w Lidlu. Pan Kortko znany z książki o Relidze (którą też zresztą kupiłam w Lidlu…), tym razem przybliża świat najbardziej znanego polskiego himalaisty. Bardzo, bardzo fajne, momentami śmieszne, często wzruszające, zawsze prawidłowo neutralne, jeśli chodzi o ocenę osoby i tym, czym się zajmowała. Nie umniejsza legendy Kukuczki, opisuje trudy nie tylko samych wypraw, ale też ich organizacji.
  14. Stephen Hawking „Jeszcze krótsza historia czasu”. Biorąc pod uwagę, że samo wspomnienie fizyki w szkole wywołuje u mnie traumę, nie wiem, co mnie podkusiło, żeby przeczytać dość trudną książkę o astrofizyce. Może to, że tu nie ma wzorów, ale są możliwie przystępnie (znaczy na tyle, na ile się dało) opisane najważniejsze teorie, według których może funkcjonować nasz wszechświat. Warto być chociaż świadom istnienia takich teorii, jak ogólna i szczególna teoria względności Einsteina, mechanika kwantowa i teoria strun, chociaż książka stara się je przybliżyć w sposób zrozumiały dla kogoś takiego, jak ja – osoby z pofizyczną traumą ;)
  15. Patrycja Bukalska „Krwawa Luna” – o budzącej postrach dyrektor Departamentu V Urzędu Bezpieczeństwa, słynącej z okrucieństwa podczas przesłuchań, która później podobno stała się gorliwą katoliczką… To jest bardziej rozprawienie się z legendą. Na pewno fajnie się czyta.
  16. Umberto Eco „Imię róży” – klasyk, trochę przeze mnie wymęczony. Młody mnich z zakonu Benedyktynów towarzyszy doświadczonemu Franciszkaninowi w podróży do opactwa w Italii. W opactwie mają się spotkać poselstwa cesarza i papieża, ale wcześniej rozpoczyna się seria zbrodni. Powieść współczesna, ale stylizowana na średniowieczną, więc są i rozwlekłe opisy, i jeszcze rozwleklejsze monologi. Ale Wilhelm z Baskerville na tyle przypomina Sherlocka Holmesa, że jak najbardziej trzeba przeczytać ;)
  17. Paweł Reszka „Mali bogowie” – o znieczulicy polskich lekarzy. Bałam się, że będzie wyłącznie o tym, jacy to wszyscy lekarze są źliii, pazerni i leniwi. Całe szczęście, oberwało się też systemowi, który dopuszcza maksymalne przepracowanie lekarzy w imię godnego życia. Lektura szybka, czasami wstrząsająca.
  18. Andrzej Sapkowski „Krew elfów” – pierwsza część Sagi. Ciri pod opieką Geralta najpierw przechodzi szkolenie wiedźmińskie w Kaer Morhen, a potem przenosi się do świątyni, gdzie pod okiem Yennefer uczy się panować nad swoimi – niemałymi – magicznymi mocami. Tymczasem w wielkim świecie szuka ją większość władców, by wykorzystać jej królewskie pochodzenie do własnych celów.
  19. Joanna Mielewczyk „Matka Polka Feministka” – historie przedstawione w felietonach radiowej Trójki. Różne spojrzenia na macierzyństwo i ojcostwo. Książka ciepła, dająca siłę i czasami też do myślenia.
  20. Terry Goodkind „Stone of tears” – Richard, Kahlan i Zedd rozdzielają się. Granica między światem żywych i umarłych zostaje osłabiona. Kawał dobrego fantasy, pełnego magii, zagadek, trudności i… krwi.
  21. Jennifer Worth „Zawołajcie położną” – o pracy świeckiej położnej, pracującej przy zakonie w Londynie w latach 50-tych XX wieku. Trudności, radości, smutki i dramaty życia w dzielnicy portowej, o której władze zdążyły już zapomnieć.
  22. Marcin Wicha „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” – sentymentalna opowieść o matce, wspominanej przez pryzmat posiadanych przez nią książek i innych szpargałów. Bardzo sympatyczne, momentami wzruszające. Dość lekkie.
  23. Anna Kamińska „Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz” – co kształtowało jedną z najlepszych himalaistek na świecie, jaka była podczas wypraw i co mogło doprowadzić do jej zaginięcia w 1992 roku. Ciekawe studium postaci.
  24. Jacek Hugo-Bader „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak” – doświadczony reporter wprasza się na wyprawę, która wyrusza w czerwcu 2013 roku z zamiarem znalezienia i pochowania Tomka Kowalskiego i Macieja Berbeki, którzy w marcu tego samego roku zginęli w trakcie schodzenia ze zdobytego właśnie (pierwszy raz zimą) szczytu Broak Peak. Bardzo ciekawa książka, żywo napisana, przedstawiająca różne punkty widzenia na temat rozegranej pod szczytem tragedii, a wszystko piórem osoby, która poszła w te góry, ale himalaistą nie jest – więc raczej rzetelnie, a przy tym obiektywnie pisze o tym jednym z najmniej rozumianych sportów? hobby? Serdecznie polecam, to chyba najlepsza z tych kilku przeczytanych przeze mnie książek o tematyce himalaistycznej.
  25. Bralczyk, Miodek, Markowski w rozmowie z Jerzym Sosnowskim „Wszystko zależy od przyimka” – bardzo fajna, dowcipna, a przede wszystkim kształcąca rozmowa o poprawności językowej.
  26. Andrzej Sapkowski „Czas pogardy” – trwają przygotowania do wojny państw Północy z Nilfgaardem. Yennefer, Ciri, Geralt przybywają na wyspę Thanedd, na radę czarodziejów. Ta część jest moim zdaniem lepsza od poprzedniej – bardziej żywa, z większą ilością akcji; więcej zwrotów akcji, bardziej absorbująca.
  27. Aleksandra Marinina „Zabójca mimo woli” – ktoś mi polecał serię o Kamieńskiej. Przyznam szczerze, że chyba trafiłam na jakiś słabszy tom (wzięłam losowo), bo ani to mnie na kolana nie rzuciło, ani nawet specjalnie nie wiem, o czym było. Za dużo postaci i wątków, ciężko się to śledzi, a główna bohaterka jest wszystkowiedząca i na wzrusz.
  28. Erik Durschmied „Jak pogoda zmieniała losy wojen i świata” – historycznie-reportażowo. O tym, jak wielkie armie (Napoleona, Hitlera…) bywały pokonane przez nieprzyjazne warunki pogodowe i jak mógłby wyglądać nasz świat, gdyby wydarzenia potoczyły się inaczej.
  29. Andrzej Sapkowski „Chrzest ognia” – do Geralta w jego misji poszukiwania zaginionej Ciri dołącza łuczniczka z Brokilonu Milva, stary przyjaciel Jaskier, cyrulik z przeszłością Regis i nilfgaardzki żołnierz Cahir. Jest to powieść tym razem wybitnie przygodowa, z silnym akcentem lojalności, ojcowskiej miłości i bardzo cierpliwej przyjaźni.
  30. Remigiusz Mróz „Czarna Madonna” – dochodzi do tajemniczego zaginięcia samolotu z Warszawy do Izraela, na pokładzie którego znajduje się narzeczona Filipa – byłego księdza. Niedługo potem wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Filip jest opętany i zbliża się Sąd Ostateczny. Książka z pogranicza horroru, który u mnie koszmarów nie wywołał, chociaż – zwłaszcza na początku – uczucie niepokoju było na tyle silne, że zaczęłam się zastanawiać, czy dam radę to skończyć.
  31. J. Maarten Troost „Życie seksualne kanibali” – młody Amerykanin wyrusza do Kiribati (wyspiarskie państewko na Oceanie Spokojnym) z narzeczoną pracującą w fundacji rozwojowej. Razem zderzają się z rzeczywistością życia w raju, w którym panuje bród, smród i ubóstwo. Pełna humoru, ale też bardzo prawdziwa opowieść o życiu codziennym na tropikalnym atolu.
  32. Jerzy Stuhr „Ja kontra bas” – trochę utknęłam podczas czytania „Paragrafu 22”, widziałam tę książkę na zdjęciu u znajomej, więc ją przeczytałam w dwa dni. Znaczy to nie kryzys czytelniczy, tylko z książką problem (albo nastrój nie ten). A tu mamy wspomnienia dookoła granego od 30 lat przez p. Jerzego monodramu „Kontrabasista”. Plus trochę poglądów.
  33. Adam Rutherford „Krótka historia wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli” – byłam sceptyczna co do tej książki, a niesłusznie. Genetyk pisze o naszym pochodzeniu, historii, możliwej przyszłości ludzkiego gatunku i o tym, co można odczytać w DNA. Bardzo fajnie i całkiem lekko, chociaż to książka naukowa.
  34. Joseph Heller „Paragraf 22”– o świrach w armii USA podczas II WŚ. Przewrotna, ironiczna, śmieszna, ale też gorzka i absurdalna. Kultowa. Ciężka. Uwielbiana przez wielu. Mnie zmęczyła. Must-read tak czy siak.
  35. Marta Kisiel „Siła niższa” – kontynuacja „Dożywocia”, tak samo fajna, lekka i pozwalająca odpocząć :)
  36. Andrzej Sapkowski „Wieża jaskółki” – intrygi ciąg dalszy. Książka bardzo skoncentrowana na Ciri i jednocześnie pierwsze (z podobno dwóch) solidne źródło dla… trzeciej gry „Wiedźmin” :). To chyba w środku tej książki przerwałam czytanie poprzednim razem – w momencie, w którym Geralt traci medalion (bo jak to tak, wiedźmin bez medalionu???). Tym razem doczytałam do końca i sagę na pewno już dokończę.
  37. David Grann „Zaginione miasto Z” – reporter zaczyna poszukiwania odkrywcy i badacza Amazonii zaginionego w dżungli w 1925 roku. Czytało się bardzo fajnie (fajność przerywana opisami aktów kanibalizmu ;) ), ale mam wrażenie, że takie trochę pobieżne to było.
  38. Mariusz Urbanek „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce” – bardzo fajnie napisana biografia autora mojej ulubionej książki z lat szkolnych ;). Od początków twórczości w gimnazjum, przez złote lata w 20-leciu międzywojennym do zapomnienia i biedy tuż po IIWŚ. A na koniec się wzruszyłam. Warto.
  39. Andrzej Sapkowski „Pani jeziora” – Ciri wpada w ręce Ludu Olch, Geralt i jego ciekawa kompania próbuje ją znaleźć, zaś Yennefer jest więziona przez czarodzieja, który chce wykorzystać magię Ciri do własnych celów. A w tle nadal trwa wojna. Dla fanów gier jest to absolutna lektura obowiązkowa – znacząco ułatwia zrozumienie wielu wątków, bo CDPRed czerpało z niej garściami.  Sapkowski dalej się bawi chronologią, poza tym parę razy zaliczyłam szczękopad i zwilgotnienie oczek.
  40. Henryk Sienkiewicz „Ogniem i mieczem”. Kochliwi rycerze, piękne niewiasty, wierni przyjaciele, honor, gorąca krew kozacka, a wszystko otoczone wojną domową. Z czytania w nastolęctwie zostało mi wrażenie, że to dość ciężka lektura. Błąd! Czytało się super. Klasyka powieści przygodowej :)
  41. Magdalena Grzebałkowska „Beksińscy. Portret podwójny” – Zdzisław Beksiński – pochodzący z Sanoka genialny malarz, który zaczynał od rzeźb i rysunków, a skończył na grafice komputerowej, wycofany, znerwicowany, często zadziwiająco wręcz naiwny. Tomasz Beksiński – pokrzywdzony niedoborem miłości ojcowskiej, ufiksowany na śmierci, genialny tłumacz i dziennikarz muzyczny. Gdzieś w tle kręci się Zofia Beksińska, cicha gospodyni, kochana przez męża, wykańczana przez syna. Książka świetna, często śmieszna, a jeszcze częściej smutna – aż chce się pojechać znowu w Bieszczady i obejrzeć sanocką wystawę jeszcze raz.
  42. Henryk Sienkiewicz „Potop” – Andrzej Kmicic, młody litewski żołnierz i hulaka otrzymuje w spadku od przyjaciela rodziny wioskę i rękę wnuczki, Aleksandry. Młodzi bardzo przypadają sobie do gustu, ale na drodze do szczęścia staje im rozbójnicza zuchwałość rycerza i wojna ze Szwedami. Pohańbiony, zdesperowany Kmicic zmienia nazwisko na Babinicz i rusza na ratunek królowi polskiemu. Od dawna twierdziłam, że to moja ulubiona książka, co zostało mi z czasów namiętnego pochłaniania książek przygodowych. Ponowna lektura po kilkunastu latach pozwoliła odkryć na nowo wartkość narracji i dowcip. Bo chociaż za główne źródło humoru u Sienkiewicza jest uważany Zagłoba, to Andrzej Kmicic, choć początkowo naiwny i z prostym podejściem do życia, okazuje się szalenie inteligentny i w tej inteligencji również niezmiernie dowcipny (np. zatargi z panem Zamoyskim). I jakoś tak się lubi tego rozbójnika, trzyma się za niego kciuki, się wzrusza i niepokoi za każdym razem, gdy obrywa po łbie.

Podsumowanie kącika czytelniczego 2016

W tym roku udało mi się przeczytać dużo więcej książek. Niektóre lepsze, niektóre gorsze, dwie nawet po angielsku ;). Pocketbooka wreszcie udało się jakoś ogarnąć po aktualizacji oprogramowania. Nadal jest w nim kilka rzeczy, które mnie wkurzają, ale nie muszę co chwilę przywracać ustawień fabrycznych.

Do września:

  1. Zygmunt Miłoszewski „Gniew” (zaczęte w 2015) – ludność narzeka, że nie wiadomo, jak się skończyło. To ja ludności powiem, że ponieważ to podobno zdecydowanie ostatnia część losów Szackiego, skończyło się nijako. Gdyby miała wyjść czwarta, to bym na nią czekała. A co przez zakończeniem? Mroczny Olsztyn, makabryczne zbrodnie i jakoś tak z trochę mniejszym polotem niż poprzednie części. Tym razem nie narzekałam, że ja tak nie potrafię.
  2. Andy Weir „Marsjanin” (zaczęte w 2015) – jeśli ktoś widział najpierw film, to go fabuła książki absolutnie nie zaskoczy. W drugą stronę tak samo ;). Jedno trzeba autorowi przyznać: albo się świetne przygotował do pisania, albo umie przekonywająco wciskać naukowy kit. Fajne jest też to, że to nie jest sci-fi pokroju Star Wars. Czasy wyglądają na współczesne, tylko ludzkość dociera na Marsa. I jeden z jej przedstawicieli, uznany za zmarłego i pozostawiony przez resztę zespołu, musi sobie na nim po ludzku sam radzić. Pełna humoru, fajnie opracowana, bardzo szybko czytalna powieść. Jeden zgrzyt: cały problem Watney’a zaczął się od bardzo silnej burzy. Przez resztę książki wiele trudności wynikało z tego, jak rzadką atmosferę ma Mars, więc burza z początku podobno nie miała racji bytu. Cóż. I tak polecam :)
  3. Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość” – szczera opowieść „najbardziej lubianego księdza w Polsce” z niewyparzoną gębą. O rodzinie, o tym, jak znajdował swoje powołanie i co go trzyma w parciu naprzód. Może się we mnie odzywa lokalny patriotyzm (do Pucka niedaleko…), może jako zagubiona katoliczka szukam inspiracji – na razie tylko zazdroszczę niezachwianej wiary. A książkę polecam z całego serca, bo kto nie zna księdza Kaczkowskiego, powinien nadrobić zaległości.
  4. Ks. Jan Kaczkowski „Grunt pod nogami” – zbiór kazań, Droga Krzyżowa i „Spowiedź na krawędzi”. Raczej nie dla ultraateistów.
  5. Michał Rusinek „Nic zwyczajnego o Wisławie Szymborskiej” – z tej książki bije ciepło. Nie dosłownie, oczywiście, ale jest ona napisana właśnie ciepło i z głębokim szacunkiem dla Poetki. Serdecznie polecam nawet tym, którzy o Wisławie Szymborskiej tylko słyszeli, znają może jeden-dwa wiersze.
  6. Patrick O’Brian „Dowódca Sophie” – pierwsza część mojej niegdyś ukochanej serii przygodowej. W czasach wojen napoleońskich, oficer brytyjskiej marynarki wojennej Jack Aubrey i katalońsko-irlandzki lekarz na skraju bankructwa Stephen Maturin poznają się na Majorce i po otrzymaniu przez Aubrey’a pierwszego samodzielnego przywództwa na okręcie wojennym wyruszają na Morze Śródziemne narobić trochę bałaganu. Po latach (pierwszy raz czytałam tę książkę w liceum) zaczyna się zauważać wszelkie polityczne i społeczne niuanse, które to niuanse czynią lekturę jeszcze przyjemniejszą.
    A na początku września kupiłam czytnik e-booków – wszystkie kolejne książki czytałam na nim:
  7. Piotr C. „Pokolenie IKEA” – przyciągnięta popularnością fanpejdża na Facebooku ściągnęłam w ramach testowania czytnika. I cieszę się, że nie wydałam na to kasy, bo ta książka to jeden z licznych dowodów, że wystarczy być popularnym, żeby wydać książkę. Albo to nie mój klimat, albo toto jest nieco po grafomańsku napisane i seksistowskie.
  8. Teresa Torańska „Smoleńsk”. Rozmowy z rodzinami, znajomymi i innymi osobami powiązanymi z katastrofą prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Różne punkty widzenia, różne podejście do tamtych wydarzeń. Bardzo dobra książka.
  9. Terry Goodkind „Debt of bones”. To nie jest tak, że ja w ciągu roku czytam tylko kilka rzeczy. Ja po prostu większość czasu czytam fanfiction po angielsku ;). Toto nie jest fanfiction, ale jest po angielsku. Powiedzmy, że też się liczy.
  10. Eliza Sarnacka-Mahoney „Zbędnik inteligenta”. Kolejny zbiór ciekawostek z różnych dziedzin. Można się dowiedzieć m.in., że pijane mrówki zawsze przewracają się na prawą stronę, a wszystkie misie polarne są leworęczne.
  11. Sławomir Koper „Afery i skandale II Rzeczypospolitej”. Historycznie. Całkiem fajnie, tylko ponieważ większość przedstawionych afer kręciła się wokół Piłsudskiego i jego ludzi, dobrze by było sobie przypomnieć, o co chodziło z tym przewrotem majowym ;)
  12. Evžen Boček „Ostatnia arystokratka”. Amerykańska rodzina z czeskimi, szlacheckimi korzeniami odzyskuje od państwa posiadłość rodzinną. W Czechach. Pierwszy problem: jak samolotem przewieźć prochy 12 przodków, nie będąc puszczonym z torbami? W woreczkach po orzeszkach solonych. Siostra moja ulubiona, przez którą kupiłam czytnik i zabrałam się też za tę książkę, smarkała ze śmiechu. Ja od dawna twierdzę, że nie mam poczucia humoru, bo przyznaję, że książka śmieszna jest, ale przeczytałam ją bez tak skrajnych emocji. Ot, uśmiechnęłam się. Smarkania nie było. Smutas jestem.
  13. Marta Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu”. Smutna to książka, bardzo szybko się czytająca, o zderzeniu powołania zakonnego z surową, skostniałą dyscypliną żeńskich zakonów. Polecam.
  14. Terry Goodkind „Wizard’s first rule” – książka jest dostępna po polsku („Pierwsze prawo magii”), ale po angielsku lepiej mi się ją czytało. Richard Cypher, szukający winnych brutalnego zabójstwa swojego ojca, spotyka w lesie kobietę, Kahlan, pochodzącą z krainy magii. Razem wyruszają przez magiczną granicę, by pokonać okrutnego tyrana. Na motywach z tej książki (pierwszej z serii kilkunastu) w 2008 powstał serial, którego produkcja niestety skończyła się po dwóch sezonach z powodu upadłości wytwórni. Serial ogląda się fajnie, dlatego wzięłam się za książkę. I jak to w gatunku fantasy bywa, przeczytałam o świecie znacznie bardziej rozbudowanym i brutalnym od tego przedstawionego w serialu. Będę czytać (i oglądać) dalej :)
  15. Baptiste Beaulieu „Pacjentka z sali nr 7” – młody lekarz stażysta spisuje historie pacjentów i kolegów, żeby później opowiedzieć je tytułowej pacjentce z sali nr 7. Sala znajduje się na onkologii, pacjentka jest śmiertelnie chora i czeka na syna. Piękna to książka, czasem gorzka, czasem śmieszna, ironiczna, poruszająca. Opowiada o stosunku do życia i podejściu do śmierci. Warto.
  16. Maciej Stuhr „W krzywym zwierciadle” – felietony Młodego Stuhra dla miesięcznika „Zwierciadło”. Z humorem, czasem poważnie, fajne.
  17. Zygmunt Miłoszewski „Bezcenny” – zespół złożony ze szwedzkiej złodziejki sztuki, marszanda, szefowej komórki rządowej zajmującej się odzyskiwaniem utraconych przez Polskę dzieł sztuki i polskiego odpowiednika Jamesa Bonda dostaje zadanie nielegalnego pozyskania zaginionego od czasów II WŚ obrazu Rafaela. Oczywiście wplątują się w coś dużo większego. Dzieło pokroju trylogii Szackiego to nie jest, nie ma w tym tak wyrazistych postaci, ale cała historia jest bardzo „filmowa” i fajna na odmóżdżenie.
  18. Elizabeth Kolbert „Szóste wymieranie”. Recenzja tutaj.
  19. Baptiste Beaulieu „Już nigdy Pan nie będzie smutny” – Lekarz, Który Postanawia Umrzeć spotyka za kierownicą taksówki pewną Damę. Dama wymusza na nim tydzień ze swojego życia, podczas którego podejmuje liczne, często absurdalne próby wyszukania w Doktorze chęci do życia. Książka chyba bardziej poruszająca od „Pacjentki z sali numer 7”.
  20. Artur Andrus „Każdy szczyt ma swój Czubaszek” – wywiad-rzeka ze stawiającą opór przed wspomnieniami Marią Czubaszek. Z humorem i szczerze.
  21. Paula Hawkins „Dziewczyna z pociągu” – must-read pokroju „50 twarzy Grey’a”, tylko to przynajmniej daje się czytać. Nawet całkiem nieźle się czyta, tylko na początku bałam się, że nie będę w stanie strawić pierwszoosobowej narracji w wykonaniu m.in. porzuconej alkoholiczki. Strawiłam, przeczytałam w 3 dni. (w przeciwieństwie do Grey’a, którego nawet w oryginale czytać się nie da – dałam radę jeden akapit.)
  22. Paweł Reszka „Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy” – o działaniu systemu bankowego i dlaczego doradcy finansowi wciskali bądź nadal wciskają kredyty frankowe i polisolokaty mimo ryzyka i praktycznie zerowej szansy na zysk. Ku przestrodze.
  23. Jurgen Thorwald „Ginekolodzy” – bardzo ciekawa opowieść o rozwoju ginekologii na świecie, od przejścia od badania wyłącznie palpacyjnego „bez patrzenia” i rodzenia w ubraniu, przez pierwsze środki antykoncepcyjne i leczenie nowotworów, do rodzenia bez bólu. Nie dla osób o słabych żołądkach, zwłaszcza na początku.
  24. Katarzyna Bonda „Polskie morderczynie” – czternaście historii kobiet skazanych za zabójstwo. Ich motywacje, przeszłość i sposoby radzenia sobie z rzeczywistością.
  25. Remigiusz Mróz „Immunitet” – świeżo wybrany sędzia TK zgłasza się do swojej koleżanki, by wybroniła go przed utratą immunitetu w związku z zapowiadanym oskarżeniem o zabójstwo. Klimaty momentami jak u Miłoszewskiego, czyta się szybko, ale generalnie jakieś wiekopomne dzieło toto nie jest.

Poddałam się:

  1. Zygmunt Miłoszewski „Domofon” – horrory nie. Nie-e.
  2. J.K. Rowling „Harry Potter i Zakon Feniksa” – tak jakoś oglądanie przerwałam, a tłumaczenie książki było amatorskie i podejrzane.

Podsumowanie Kącika Czytelniczego 2014

Chyba jednak będę go prowadzić w 2015 roku (może z pominięciem pisania recenzji książek, bo nigdy nie czytam nowości, ale jeśli kogoś to bardzo interesuje, to może po prostu zaglądać), więc oto kopiuj-wklej z tego, co zdecydowałam się wpisać do Kącika w 2014 roku.

Przeczytane w 2014 roku (w sumie 13,5 książki):

  • Szymon Hołownia, Marcin Prokop „Wszystko w porządku” – zaczęta w 2013, skończona już w 2014. Panowie sprzątają pudełka – tematy, o których chcieliby napisać, ale które nie są wystarczająco „rozległe” na osobną książkę. Zbiór osobistych rankingów. Prokop pisze dużo o muzyce, Hołownia o świętych. Fajne.
  • Jeremy Clarkson „Moje lata w TopGear” (też zaczęte w 2013) – zbiór felietonów Clarksona do magazynu TopGear. Nie wszystko o samochodach. Styl – humor, teorie, częste zaprzeczanie samemu sobie – typowe dla Clarksona znanego z telewizji. Również szansa na poznanie kulisów kręcenia programu.
  • Ignacy Karpowicz „ości” (zaczęte w 2013). Obyczajowo o kręgu znajomych, zmagających się z trudnościami życia nie dla wszystkich codziennego. Trochę zagmatwane, momentami ciężkie, momentami śmieszne. Ostatnio doszłam do wniosku, że to książka o fasadach. O twarzach, które pokazuje się innym, wnętrze głęboko chowając. Bo każda z tych postaci ma taką swoją fasadę i swoje prawdziwe ja, które potrafi ujawniać się w niespotykany sposób.
  • Claudia Torres, Jacek Krawczyk „Chomik na widelcu” – recenzja tutaj.
  • Camilla Läckberg „Księżniczka z lodu” – recenzja tutaj.
  • Marcin Meller „Między wariatami” – recenzja tutaj.
  • Mirosław Tomaszewski „Marynarka” – recenzja tutaj.
  • Harlan Coben „Sześć lat później” – recenzja tutaj.
  • Camilla Läckberg „Kamieniarz” – dobry, zaskakujący kryminał. Autorka ma własny styl, którego się trzyma, co jest niby zaletą, ale z drugiej strony czyni tę książkę podobną do poprzedniej, czytanej przeze mnie. Wątki kilku, powiązanych ze sobą osób, plus opowieść „na boku”, która dopiero pod koniec ukazuje swój sens dla reszty fabuły. Klasa sama w sobie.
  • Franz Kafka „Zamek”. Doczytałam do połowy i się poddałam. „Wybitna” literatura jest zdecydowanie nie dla mnie. Ta książka to jedna wielka metafora, której nie rozumiem, postaci zachowujące się irracjonalnie, ciężki styl. Nienienie.
  • Camilla Läckberg „Niemiecki bękart” – recenzja tutaj.
  • Wojciech Cejrowski „Wyspa na prerii” – recenzja tutaj.
  • Nick Mason „Pink Floyd. Moje wspomnienia” – recenzja tutaj.
  • Greg Marinovich i João Silva „Bractwo Bang Bang” – o czteroosobowej grupie fotoreporterów wojennych u schyłku apartheidu w RPA. Uwaga, MOCNE.

Trochę tego mało mi się wydaje i chyba nie wszystko wkleiłam. Tak czy siak, na pewno przeczytałam więcej książek, niż jeszcze rok czy dwa lata wcześniej.

Nie biorę udziału w fejsbukowej akcji „52 książki w 2015” czy jak to się nazywa, bo wiem, że nie dam rady, ale moje zeszłoroczne postanowienie czytelnicze jest nadal aktualne, bo czytanie jest fajne i daje odpocząć od durnot w sieci i panów na Sympatii, z którymi tak w ogóle wcale nie mam ochoty dzisiaj rozmawiać i tym bardziej się spotkać.

Tym samym rok 2014 mogę z Kącika wyrzucić i zacząć tworzyć rok 2015…