Archiwum blogu

Bardzo przepraszam za brak nowych wpisów. Nie ma weny, są wyrzuty sumienia :(

Po więcej oznak życia zapraszam na Fejsbukowy fanpejdż blogaska.

Nie chce mi się

Kiedy studiowałam, myślałam sobie, że po zostaniu dentystą pójdę na studia zaoczne na informatykę. W końcu prawie zawaliłam studia przez komputer czy też spędzanie przy nim zbyt dużo czasu. Po rozpoczęciu pracy okazało się, że nie mam na to sił i czasu.

Wiem, że informatyka to dość szerokie pojęcie. Grafikiem byłabym beznadziejnym (zero obrazkowej inwencji twórczej), myślałam o programowaniu, ale do tego podobno trzeba mieć łeb.

No i kobieta informatyk jest podobno jak świnka morska. Ani to świnka, ani morska ;)

No i tak sobie siedzę i się męczę nad tym WordPressem i nie mogę znaleźć sił na znalezienie motywu, który by mi odpowiadał, nie chce mi się też szukać w CSS możliwości wszczepienia pilniczków między notki (kto zauważył, że blog ma nowy tagline? ;) ). I sobie myślę, że jednak podstawowa wiedza na temat HTML, CSS i wszelkich innych udziwnień związanych z tworzeniem stron bardzo by mi się teraz przydała.

Jedną rzecz WordPress na pewno ma fajną. Możliwość publikacji postów z datą wsteczną. Z drugiej strony na blox jest prawie 450 postów – w końcu pisałam tamtego bloga ponad 3 lata. Ni cholery nie będzie mi się chciało przenosić wszystkich ręcznie (automatycznie nie potrafię).

Zatem na razie witam odwiedzających na nowym blogu, wciąż we wstępnej fazie tworzenia. Myślę, że nowe notki będę umieszczać już tutaj. A jeśli znajdzie się ktoś chętny do podpowiedzenia mi czegoś stronotwórczego od czasu do czasu (biorąc pod uwagę, że trzeba do mnie mówić jak do czterolatka), to proszę się zgłosić. Tylko stawkę za godzinę proszę sobie jakąś rozsądną ustalić. ;)

W tym momencie zaczynamy przygodę z blogowaniem w nowej lokalizacji.

Wcześniejsze treści bloga znajdują się tu:

The K-Files na blox.pl

Jak mi się zachce, to je przeniosę tutaj. Wszystkie notki znajdujące się poniżej tego wpisu pochodzą właśnie stamtąd, zostaną one umieszczone w kategorii „Archiwalne”.

Przesiadamy się!

Wiem, że jest wcześnie, nowe miejsce jest w remoncie, kurz się wala, śmieci latają, ściany niepomalowane i w ogóle, ale fajnie by było w to nowe mieszkanko wprowadzić już nieco życia.

Zatem wszystkich czytelników proszę o przesiadkę na

www.thekfiles.pl

Przestawić RSSy, poklikać, spróbować skomentować, po czym na stary adres (w programie pocztowym proszę wyciąć sugerowany, końcowy fragment adresu, jeśli ktoś chce napisać po kliknięciu w linka poniżej):

thekfile@gazeta.pl

proszę przesłać mi wszelkie uwagi.

Z góry dziękuję i Bloxie – żegnam.

Dobrze, obiecuję

Postaram się pisać bardziej kulturalnie.

Tak gwoli informacji

Żeby blog nie pokrył się kurzem do zwiększenia częstotliwości notek od października:

Tytuł bloga ma niewiele wspólnego z zapowiadanym przeze mnie podpisywaniem się literką k. Właściwie początkowo nie miał NIC wspólnego, dopiero potem skojarzyłam, że internetowy nick, którego czasem używam, pokrył się przypadkowo z już użytą nazwą.

Może się kojarzyć z kultowym serialem sci-fi (którego nie oglądałam, nie moje klimaty)? Może. Ale ten pomysł to tym razem strzał kompletnie chybiony.

K-file to nazwa jednego z narzędzi kanałowych. Czyli „igiełek” bądź „śrubokręcików” (w zależności od preferencji), którymi dentysta grzebie w zębie zazwyczaj po dłuższym okresie wzmożonego bólu. Po polsku się to zwie pilnik Kerra. Pierwotnie to jego zdjęcie miało oddzielać od siebie notki, tyle, że po obróbce wyszło z tego niewiadomoco.

Ale możemy pozostać przy dwuznaczności, jaką daje nam użycie języka angielskiego. Może to być blog z pilnikami Kerra w roli głównej, mogą to też być „akta k.”

Hope you enjoy, anyway ;)

Jak zostać dentystą?

Należy zdać maturę na poziomie rozszerzonym z wymaganych przez uczelnię przedmiotów: obecnie jest to zazwyczaj biologia i chemia.

Należy napisać ją na tyle dobrze, by dostać się na kierunek stomatologia na jakimś uniwersytecie medycznym.

Należy przejść przez 5 lat studiów, które do prostych nie należą.

Należy zdać sesję dyplomową, czyli letnią egzaminacyjną po 5 roku.

Nie trzeba pisać pracy magisterskiej.

Po zdaniu ostatniego egzaminu uzyskuje się dyplom lekarza dentysty.

Ów dyplom zanosi się do Okręgowej Izby Lekarskiej odpowiadającej miejscu zameldowania, wraz z podaniem o skierowanie na staż i wydanie ograniczonego prawa wykonywania zawodu.

Szczęśliwego absolwenta z dyplomem dentysty czeka potem roczny staż, który w programie zawiera nie tylko 47 tygodni szlifowania zdobytych podczas studiów umiejętności lekarskich z dziedzin stomatologii, ale też szkolenia w zakresie prawa medycznego, orzecznictwa, ratownictwa i bioetyki. W trakcie lub po ukończeniu stażu zdaje się Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Państwowy (LDEP), który jest drugim warunkiem uzyskania Prawa Wykonywania Zawodu i ważnym wyznacznikiem przy staraniu się o dostanie na specjalizację.

 


 

Ten blog należy do dentystki tuż po studiach i jeszcze przed stażem.

Będę tu pisać troszkę o swoim prywatnym życiu, troszkę o pracy. Taki pamiętnik osobisty.

Mam 24 lata, duszę jeszcze młodą, naiwną i nie do końca dojrzałą, ale w kwestiach pracy odpowiedzialną. Mieszkam i pracuję w województwie pomorskim. Jestem jedynym dentystą w rodzinie. Noszę okulary. Mimo, iż czasem mogę się podpisywać jako „k.”, moje imię nie ma z tą literką nic wspólnego. I to w sumie tyle, co musicie na razie o mnie wiedzieć.

Jeżeli będą czytać tego bloga osoby, które znają mnie z innych wcieleń, proszę o uszanowanie mojej chęci zachowania większej niż kiedyś anonimowości.

Dzień dobry. Życzę Wam przyjemnej lektury.