Archiwum blogu

Ząbki i zębiska cz. 3

Ogólne cechy budowy zębów stałych dolnych:

Siekacz przyśrodkowy:
Najmniejszy ząb w uzębieniu stałym człowieka. Korona symetryczna, w kształcie dłuta, z zaostrzonym brzegiem siecznym. Powierzchnia językowa płaska lub lekko wklęsła.
Korzeń pojedynczy, silnie spłaszczony bocznie. Kanał pojedynczy, często rozdwajający się w najszerszej części korzenia, przy wierzchołku często ponownie łączący się w jeden.
[Uwagi kliniczne: często próchnica głęboka kończy się leczeniem kanałowym. Bardzo łatwo jest się dowiercić do kanału ze względu na cienką warstwę tkanek zęba, oddzielającą miazgę od świata zewnętrznego. Oczywiście ostrożnemu dentyście zdarza się to rzadziej ;)]
Całkowita długość zęba: 21,4 mm.

Siekacz boczny:
Nieco większy od poprzednika, bardzo do niego podobny, niewiele różniący się od niego kształtem korony.
Korzeń również spłaszczony, mogący zawierać rozdwajający się kanał.
Całkowita długość zęba: 23,2 mm (lub raczej w okolicach 20 mm. Nie wiem, może leczę kanałowo same starte zęby? Możliwe… – dop. 2014).

Kieł:
Podobny do swojego odpowiednika w górnym łuku, ma krótszy korzeń, ale większą koronę. Powierzchnia językowa korony jest płaska lub wklęsła.
Korzeń zazwyczaj pojedynczy, spłaszczony, posiadający pojedynczy kanał. Słabszy od korzenia kła górnego.
Całkowita długość zęba: 25,4 mm.

Pierwszy przedtrzonowiec:
Ząb podobny do kła dolnego. Posiada dwa guzki, językowy znacznie słabiej rozwinięty od policzkowego; może się też rozwinąć trzeci guzek, językowy dystalny. Całość korony jest silnie pochylona dojęzykowo. Korona w przekroju poprzecznym jest okrągła.
Korzeń pojedynczy, w przekroju niemal okrągły. Prawie zawsze występuje jeden kanał.
Całkowita długość zęba: 18,5-27 mm.

Drugi przedtrzonowiec:
Korona znacznie większa od poprzednika, z wyraźnie wykształconymi oboma guzkami. Często ulega „molaryzacji”, czyli upodobnienia do zęba trzonowego przez rozwinięcie trzeciego guzka.
Korzeń pojedynczy, w przekroju okrągły. Jeden kanał (aczkolwiek dwa kanały w tym zębie po czterech latach pracy wcale mnie nie dziwią – dop. 2014).
Całkowita długość zęba: ok. 23 mm.

Pierwszy trzonowiec:
Największy ząb trzonowy w łuku dolnym. Korona pięcioguzkowa. Ząb dwukorzeniowy (korzeń mezjalny i dystalny), trzykanałowy (2 kanały w mezjalnym, 1 w dystalnym korzeniu [aczkolwiek czterokanałowce – zwłaszcza u osób w średnim wieku – to też nie wyjątek – dop. 2014]). Komora zęba umiejscowiona głęboko w koronie, na wysokości szyjki zęba (granicy między koroną a korzeniem), z zachyłkami sięgającymi w górę guzków.
Całkowita długość zęba: 22,8 mm.

Drugi trzonowiec:
Ząb zazwyczaj czteroguzkowy, z sześcienną koroną. Guzki oddziela bruzda w kształcie prostego krzyża.
Ząb dwukorzeniowy, trzykanałowy (czasami dwu- [lub cztero- – dop. 2014]; układ korzeni i kanałów taki sam, jak u poprzednika).
Całkowita długosć zęba: 22,8 mm.

Trzeci trzonowiec:
Obok kła górnego ząb najczęściej ulegający zatrzymaniu w kości. Bardzo częsta przyczyna tzw. utrudnionego wyrzynania, będącego silnym i dokuczliwym stanem zapalnym. Ząb o zazwyczaj cztero- lub pięcioguzkowej koronie, z co najmniej dwoma korzeniami, często zrośniętymi ze sobą. Ponownie brak norm co do wielkości zęba. Zazwyczaj mniejszy od siódemki.

I na tym kończymy cykl nudnych notek. Później, mam nadzieję, będzie ciekawiej. :)

Disclaimer: Opracowano na podstawie podręcznika „Anatomia głowy dla stomatologów”, W. Łasiński, wyd. PZWL 1993.

Litości

Jak mnie irytują reklamy past do zębów. Tak właściwie irytuje mnie większość reklam (zajawki Plusa z Mumio i chłopaki z Tesco to jedne z chlubnych wyjątków), ale pasty (i dzieła Henkela) pobijają rekordy.

Po pierwsze, w tych reklamach osoby myjące zęby chyba nigdy nie mają na nich owej reklamowanej pasty. Ciekawe. Smarują suchymi szczoteczkami po suchych zębach.

Po drugie, ZAWSZE smarują w zły sposób.

Dorośli ludzie NIE POWINNI myć zębów KÓŁECZKAMI!!!

Kółeczka to metoda dla małych dzieci i niepełnosprawnych manualnie!

Młodzież i dorośli powinni myć ząbki metodą roll. Trochę zepsuty artykuł o podstawach higienicznych można przeczytać tutaj.

Ale taka jest prawda, że czas na przeprowadzanie instruktażu higieny mają studenci stomatologii na zajęciach z periodontologii i zachowawczej. Potem ma się średnio pół godziny na pacjenta, więc z czasem gorzej. Ale może chociaż tych kilka czytających to osób się poprawi.

Uff, ulżyło mi. ;)

Ząbki i zębiska cz. 2

Adnotacja przed rozpoczęciem:
zęby składają się z dwóch głównych części – korony i korzenia. W koronie głównie zębów bocznych wyróżniamy wygórowania, czyli guzki, które są od siebie oddzielone rowkami, czyli bruzdami.
Kiedy piszę o „poprzedniku”, mam na myśli ząb opisywany wcześniej, a nie mleczaka.

Ogólne cechy budowy zębów stałych górnych (będzie nudno, można ominąć. Takie informacje są potrzebne podczas leczenia kanałowego i przy dużych odbudowach):

Siekacz przyśrodkowy („jedynka”):
Największy ząb sieczny. Korona kształtu łopaty. Powierzchnia wargowa czworokątna, wypukła. Powierzchnia podniebienna wklęsła, czasem z niewielkim guzkiem, bardziej trójkątna. Powierzchnie boczne trójkątne.
Korzeń pojedynczy, nieco spłaszczony bocznie, zazwyczaj zawierający jeden kanał zębowy.
Całkowita długość zęba: 24 mm. (książkowo. Życiowo jest to zazwyczaj ok. 22 mm – dop. 2014)

Siekacz boczny („dwójka”):
Nieco mniejszy od siekacza przyśrodkowego, o dużej zmienności kształtu korony. Na powierzchni podniebiennej częściej niż u poprzednika zdarzają się guzki i sąsiadujące z nim, głębokie zagłębienie (tzw. otwór ślepy), często będące miejscem rozwoju próchnicy.
Korzeń pojedynczy, silnie spłaszczony bocznie, jeden kanał.
Całkowita długość zęba: 22,5 mm. (lub 20 mm – dop. 2014)

Kieł:
Stosunkowo duży i silnie osadzony w zębodole ząb. Ma charakterystyczną, stożkowatą, zakończoną ostrym wierzchołkiem koronę z wypukłymi powierzchniami wargową i podniebienną, podzielonymi na połowy przez listewki szkliwne.
Korzeń pojedynczy, okrągły, silnie rozwinięty, zawierający pojedynczy kanał.
Całkowita długość zęba: 27 mm. (zazwyczaj jest nieco krótszy, 24-25 mm, chociaż rekordzista wśród leczonych przeze mnie kanałowo miał chyba 32 mm – dop. 2014)

Pierwszy przedtrzonowiec:
Ząb posiadający dwa wydatne guzki (policzkowy i podniebienny) na koronie, oddzielone od siebie wyraźną bruzdą. Powierzchnia wargowa jest bardzo podobna do analogicznej powierzchni kła.
Korzeń pojedynczy, z głębokimi bruzdami bocznymi, w połowie przypadków rozdwojony na końcu, zawierający dwa kanały – policzkowy i podniebienny, odchodzące od komory, silnie spłaszczonej bocznie.
Całkowita długość zęba: 21,7 mm.

Drugi przedtrzonowiec:
Bardzo podobny do poprzednika, jest tylko nieco mniejszy. Również posiada dwa guzki koronowe.
Korzeń pojedynczy, spłaszczony, zazwyczaj posiada jeden kanał, który może rozdwajać się na końcu.
Całkowita długość zęba: 21,5 mm.

Pierwszy trzonowiec:
Według niektórych powinien być traktowany w kategoriach zębów mlecznych ze względu na mniejszą wytrzymałość szkliwa. Jest to pierwszy ząb stały, który się wyrzyna na początku wymiany uzębienia, więc jest obecny w jamie ustnej najdłużej, ale też najczęściej jest tracony jako pierwszy.
Największy ząb trzonowy. Posiada cztery guzki – dwa policzkowe i dwa podniebienne – oddzielone od siebie bruzdą w kształcie litery H. Czasami występuje guzek dodatkowy – tzw. Carabellego – na powierzchni podniebiennej. U ok. 15% społeczeństwa, w tym u niżej podpisanej ;), jest wyraźnie ukształtowany.
Ząb trzykorzeniowy (2 korzenie policzkowe i jeden podniebienny), zazwyczaj trzykanałowy (po jednym kanale na korzeń; choć tu się zaczynają wariacje natury, bo jak dentysta ma dobre oko i mikroskop, potrafi dostrzec i 7-10 kanałów w zębie trzonowym). Komora zęba obszerna, prostopadłościenna.
Całkowita długość zęba: 21,3 mm.

Drugi trzonowiec:
Nieco mniejszy, podobny do poprzednika, cztero- lub trzyguzkowy.
Trzy korzenie, często zlewające się ze sobą, trzy kanały. (zdarzały mi się dwukanałowce – dop. 2014)
Całkowita długość zęba: 21,1 mm.

Trzeci trzonowiec:
Ząb o najbardziej zmiennym kształcie ze względu na zanikowy charakter. Bardzo często w ogóle nie występuje (wrodzony brak zawiązka) lub jest zatrzymany w kości. Nie ma ustalonych reguł czy norm co do kształtu, wielkości, ilości korzeni i kanałów.

Należy pamiętać, że powyżej przedstawiłam tylko pewien schemat. Zęby osobniczo mogą się bardzo różnić od siebie i nie należy uważać wskazanych liczb np. co do kanałów i korzeni za żelazne reguły. Są to jednak podstawy pomagające w pracy.

Disclaimer: Opracowano na podstawie podręcznika „Anatomia głowy dla stomatologów”, W. Łasiński, wyd. PZWL 1993.
Jeśli ktoś chce przeczytać o jakichś konkretnych sprawach, niech to zgłosi emailowo bądź w komentarzu pod notką. Postaram się spełnić oczekiwania.

Muzycznie

Nie wiem, czego, zgodnie z jakimiś odgórnymi ustaleniami lub stereotypami, powinny słuchać 24-letnie dentystki. Egzemplarz niżej podpisany słucha głównie rocka progresywnego, trochę gotyku, trochę elektroniki, czasem zahaczając o łagodniejsze nuty w porywach do Anny Marii Jopek, Turnaua i muzyki filmowej (z Hansem Zimmerem na czele), z nieco osłabionym już upodobaniem do Mike’a Oldfielda, którego nadal uważam za geniusza. W tej chwili akurat słucham Archive, które może być znane słuchaczom Trójki i Eski Rock. Karierę w Polsce ten brytyjski zespół (a właściwie kolektyw, jak sami się nazywają – po paru zmianach składowych w tej chwili liczy sobie 9 osób, w tym 4 wokalistów) zaczął właśnie od radiowej Trójki i promocji tamże ich najlepszego krążka „You all look the same to me”. Czy tytuł „Again” coś mówi? Tak czy siak, nie jestem w ich muzyce zakochana bezkrytycznie: pierwszy krążek, trip-hopowy, w gruncie rzeczy omijam, poza dwoma instrumentalnymi utworami (dop. 2014 – jak się człowiekowi gusta zmieniają przez 4 lata… W tej chwili wspomniany album, „Londinium”, uważam za jeden z najlepszych). Tak samo 5 utworów z ich podwójnej płyty „Controlling Crowds”, które były powrotem do korzeni. Ale poza tym słucha się ich przyjemnie.

Tylko dlaczego na chyba wszystkich płytach przewija się od czasu do czasu ich najwyraźniej ulubiony układ rytmiczny (czy jak to się nazywa)? Dwa szybkie uderzenia, jedno, znowu dwa szybkie (szybsze od poprzednich) i znowu jedno. Wyraźnie to słychać na przykład tutaj (pomijając fakt, że to jeden z fajniejszych kawałków).

Teraz pytanie: czy taki charakterystyczny element może być uważany za wadę ich twórczości (poza tym, że nie są do końca zdecydowani tak naprawdę, jaką muzykę chcą grać) czy po prostu znak rozpoznawczy?

Ale zespół nadal fajny. Jak nie grają trip-hopu ;)

Oznaczenia zębów i nazwy ich powierzchni

Ponownie ktoś mnie ubiegł, jeśli chodzi o pisanie jakiegoś artykułu. Ale to nic. Wręcz bardzo dobrze, mniej roboty dla mnie.

Czy czujesz się jak kosmita, kiedy dentysta na przykład mówi, że „ząb dwa trzy ma próchnicę na powierzchni dystalnej”? Albo dentysta żartuje z dzieckiem, że maluchy mają osiemdziesiąt pięć zębów? Może wzrasta wtedy respekt (czy irytacja) do twojego lekarza, ponieważ mówi on w jakimś dziwnym języku?

Więc na początek, o co chodzi z cyferkami.

Jest to sposób na szybkie oznaczenie na piśmie leczonego bądź chorego zęba. Nikomu się nie chce pisać „ząb trzonowy pierwszy dolny lewy”, więc skrobnie w karcie „ząb 36” i wszystko jasne. Systemów oznaczania zębów było kilka, jak przedstawia ten artykuł. Obecnie najczęściej używa się systemu WHO (bądź, jak w artykule, FDI), kiedy mamy po prostu dwie cyferki określające położenie każdego zęba. Numer kwadrantu i zęba powinno się czytać osobno (np. „dwa trzy” dla lewego górnego kła), ale często się zdarza, że czyta się je razem („dwadzieścia trzy”). Stąd też ten dowcip o osiemdziesięciu pięciu zębach u dzieci – 85 to oznaczenie ostatniego zęba w tym systemie, czyli drugiego, prawego, dolnego trzonowca mlecznego.

Co do powierzchni… Ząb – a właściwie jego korona – zazwyczaj ma cztery w porywach do pięciu: wargową (zęby przednie) lub policzkową (zęby boczne), podniebienną (zęby górne) lub językową (zęby dolne), dwie styczne – mezjalną i dystalną, oraz żującą w przypadku zębów bocznych. Ogólnie poza stycznymi nie powinno być problemu.
Posłużymy się teraz kolejnym schematem, który po chamsku ukradłam z sieci, jeno dorysowałam dwie linie, które nam pomogą w zrozumieniu, o co chodzi.
Czerwona kreska oznacza linię pośrodkową. Czarna kreska – mniej-więcej przebieg łuku zębowego.

Określenie „powierzchnia mezjalna” oznacza tę powierzchnię boczną (styczną do sąsiada) zęba, która jest zwrócona do linii pośrodkowej, ale patrząc wzdłuż łuku (czyli jest prostopadła do czarnej kreski ;) ). Powierzchnia dystalna jest oddalona od linii pośrodkowej, również wzdłuż łuku. Czyli na przykład powierzchnia dystalna trójki styka się z powierzchnią mezjalną czwórki. Łuk zębowy kończy powierzchnia dystalna ostatniego zęba. Jedynki stykają się powierzchniami mezjalnymi. Jasne?
Jeśli tak (w co wątpię), dajcie znać. ;)
Pojęcia „mezjalny” i „dystalny” odnoszą się również do guzków zębowych i kanałów korzeniowych w zębach, które mają ich kilka (będzie w innej notce), na tej samej zasadzie, co powierzchnie. Po prostu, np. kanał mezjalny to ten, który znajduje się blisko powierzchni mezjalnej zęba.

Tyle mi się nazbierało

notek naukowych, że nie wiem, od czego zacząć.

Może jutro zacznę od szkolenia BHP ;). Fartuszek kupiony, dwie różne opinie o moim szefie zebrane, paliwo w baku się kończy, umowy ani grafiku nadal nie mam, chyba jutro będzie gorączkowe szukanie miejsca, w którym wyrobią mi pieczątkę.

Pie-czą-tkę. Własną, pierwszą pieczątkę.

<imię i nazwisko>
lekarz dentysta
<numer PWZ>

Kiedy to do mnie dotrze, że ja naprawdę skończyłam studia i naprawdę jestem lekarzem?

Pewnie jak coś po raz pierwszy pieprznie i będę miała poważny problem do rozwiązania.

Idę spać… Choć chyba dzisiaj nie zasnę…

Miłe popołudnie

Musiałam pojechać do Izby Lekarskiej oddać kopię decyzji o nadaniu NIPu, której podczas składania papierów na staż jeszcze nie miałam. Ponieważ taki wypad do Gdańska dla mnie stanowi większą wyprawę, w drodze powrotnej postanowiłam skorzystać z możliwości całodobowego biletu na SKM i zrobić przerwę w podróży: na kawę. Samej mniej fajnie niż w towarzystwie, więc wysłałam SMSa do koleżanki z byłego już roku. Po chwili spotkałyśmy się na stacji i ruszyłyśmy do jedynej w okolicy kawiarni. Tam nad pysznym latte podyskutowałyśmy o życiu, związkach, kotach, teściowych, mieszkaniach, pracy, perspektywach na przyszłość…

Po kawie spacer i kontynuacja dysput. Rozstałyśmy się po chyba 1,5 godziny, wygadane i w świetnych nastrojach.

Po drodze załatwiłam kilka spraw i usatysfakcjonowana wróciłam do domu. Tam intensywnie interesująca się psychologią rodzicielka pochwaliła mój spontaniczny przecież pomysł z kawą. „O to chodzi” – rzekła. „Uczysz się.” „Czego, korzystać z życia?” – spytałam. „Dokładnie.”

Nad biurkiem mam przypiętą karteczkę z napisem nakreślonym ręką rodzicielki: „Życie to nie problem do rozwiązania, lecz przygoda do przeżycia.” Jakże inne byłoby życie wielu osób, gdyby tak od czasu do czasu wykręciły numer do koleżanki, znajomej, przyjaciółki i zrobiły wypad na kawę. Ile kobiet byłoby choć troszkę szczęśliwszych, gdyby nie widziały tylko smutku i obowiązków, a zdobyły się na odrobinę przyjemności. Moja kawa z koleżanką nikomu nie zrobiła krzywdy, wręcz przeciwnie: my poczułyśmy się miło, kawiarnia zarobiła 18 złotych ;). Możemy w lepszych nastrojach rozpoczynać staż.

Ząbki i zębiska, cz. 1

Dentysta (lub stomatolog, jeśli studia skończył bodajże 3 lata temu i wcześniej), zwłaszcza wykazujący dużą czujność onkologiczną, nie powinien zajmować się tylko zębami. Przy przyjęciu pierwszorazowego pacjenta i co jakiś czas później, byłoby dobrze, gdyby wybadał węzły chłonne głowy i szyi, obejrzał dokładnie całą jamę ustną z rzutem oka na migdałki, skierował również na zdjęcie ortopantomograficzne (potocznie: panorama, ale to nazwa nieprawidłowa), dzięki któremu ma szansę zobaczyć np. zmiany w kościach. Ale nie o badaniu chciałam tu pisać, tylko o ząbkach.

Ząbków (stałych) dorosły człowiek powinien mieć 32, od „jedynek” do „ósemek” po każdej stronie w obu szczękach. Uzębienie dentyści dzielą na ćwiartki, zwane kwadrantami – wyznaczone przez linię poziomą między dolnym a górnym łukiem zębowym, oraz przecinającą ją pod kątem prostym linię pionową, przebiegającą zgodnie z linią symetrii ciała. W każdym kwadrancie znajdują się dwa ząby sieczne (jedynki i dwójki), jeden kieł (trójka, naturalnie nieco ciemniejsza od sąsiadów), dwa zęby przedtrzonowe oraz trzy zęby trzonowe. Oczywiście zdarzają się anomalie, jak wrodzony brak ósemek, piątek, dwójek. Tak czy siak, zęby stałe są przeznaczone do służenia właścicielowi do starości, jeśli nie do śmierci.

Zęby uzębienia stałego:

stale

Dziecko w wieku 2,5 roku powinno być uzbrojone w 20 sztuk zębów mlecznych. W każdym kwadrancie znajduje się pięć zębów: dwa siekacze, jeden kieł i dwa zęby trzonowe. Oczywiście różnią się nieco budową (głównie kształtem) od zębów stałych. Mleczaki są mniejsze i jaśniejsze (niebieskobiałe w porównaniu z żółtawą barwą zębów stałych). W wieku 6 lat rozpoczyna się proces wymiany uzębienia na stałe, którego pierwszym etapem jest wyrznięcie (nie: wyrżnięcie. „Wyrżnąć to się można na korytarzu po potknięciu”, jak to powiedział niegdyś jakiś mój asystent) się zębów trzonowych pierwszych, czyli szóstek. Niedługo potem wymianie ulegają siekacze, czwórki mleczne są zastępowane pierwszymi przedtrzonowcami, potem wypadają trójki, na końcu piątki. Około 13 roku życia wyrzynają się siódemki, oczywiście stałe. Czas wyrzynania ósemek nie jest ściśle określony. Czasem zęby stałe wyrastają w nieco innej kolejności (np. piątki przed trójkami). Najważniejsze w tym okresie jest utrzymanie zębów trzonowych mlecznych do okresu ich naturalnej wymiany. W ten sposób znacznie zmniejszamy ryzyko późniejszych stłoczeń zębów przednich, które często wymagają interwencji ortodontycznej. Więc nie jest tak, że nie dbamy o mleczaki naszych dzieci, bo „i tak wypadną”. Pełnią one swoją rolę i je także trzeba myć oraz leczyć u dentysty.

Zęby w uzębieniu mlecznym:

mleczaki

Schemat budowy zęba:

trzonowy

Uwagi do obrazka: miazga zęba wypełnia całą komorę i kanał zęba, a nie tylko jej fragment. Miazga to żywa część zęba, ściśle związana z zębiną. W niej znajdują się m.in. komórki odpornościowe, naczynia i nerwy. To wszystko warunkuje żywotność zęba. Między korzeniem a kością, w której osadzony jest ząb, przebiega ozębna, utrzymująca ząb w zębodole.

O cechach budowy poszczególnych zębów stałych będzie w innym odcinku. ;)

Disclaimer: ostatni schemat już nie wiem, skąd wzięłam. Dwa pierwsze pochodzą stąd.

Cudna pogoda

Dużo czasu na różniste rozmyślania, więc notka też będzie chaotyczna. Koniec z kreowaniem wizerunku spokojnej dentystki.

Rodzicielka sprowadziła sobie koleżankę. Siedzą i plotkują. Też o mnie. Akustykę w domu mam genialną – na parterze słychać, jak ktoś kręci się po dalekim kącie piwnicy. Trup jakiś czy inna mysz. Plotki w innej części domu to żadna tajemnica.

[Phi tam, mysz – której nie mamy – w piwnicy. Na strychu miewaliśmy nietoperze! A ostatnio wleciał wróbelek. Otworzyliśmy okno i wyleciał.
Nevermind.
Tak poważnie, nie jest tak źle z tą akustyką. Przy zamkniętych 3 parach drzwi między pokojami, słychać tylko głośny śmiech ;)]

Te wszystkie plotki sprowadziły się do nakreślenia moich priorytetów życiowych, oczywiście nie przeze mnie. Porządne zdanie LDEPu, po drodze jakiś mężczyzna, potem zaliczenie egzaminu językowego, w międzyczasie specjalizacja. Single podobno żyją krócej od niesingli. Fakt, jak coś się stanie [osobie w związku – przyp. aut.], ma przynajmniej kto zadzwonić po karetkę… A mnie się to moje własne M zaczęło marzyć jeszcze intensywniej.

Do LDEPu zacznę się uczyć, jak zarobię na książki i materiały. Co do języka, moja angielska pasja (o której może kiedyś napiszę więcej) dźga mnie kijaszkiem, cobym w jakiś dzień z dodatkowymi 700 złotymi w portfelu zdała egzamin na poziomie Advanced (czyli wyżej od FCE). Do tego trzeba się uczyć, co mam zamiar uczynić, w przerwie od poznawania podstaw hiszpańskiego. Może kiedyś. Dużo tych marzeń do spełnienia.

Zaś odnośnie mężczyzny, rodzeństwo kiedyś wymyśliło, żebym utworzyła gniazdko pseudorodzinne z moim bliskim, acz niezdecydowanym życiowo znajomym płci męskiej. Znajomy sobie wegetuje w stopniu podobnym do mojego, aczkolwiek ja prowadzę swoją karierę zgodnie z wykształceniem ;). Zamysł był taki, że jeśli nie znajdziemy innych partnerów do któregoś-tam roku życia, powinniśmy się pobrać i stworzyć związek małżeński „przez zasiedzenie”.

Jeśli mój znajomy to czyta (w co wątpię), niech się nie martwi, bo pomysł dowcipny, ale nie mam zamiaru go realizować ;).

Czyli ogólnie: z lekka stuknięta, samotna dentystka szuka rozwiązania dla swoich licznych problemów ;).

[EDIT przy przenoszeniu 26.5.2014 – fragment o związku przez zasiedzenie jest w tej chwili o tyle zabawny, że ze wspomnianym znajomym dwa lata dzieliłam „status związku” nieco bliższy, niż „znajomi”. Związek rozszedł się po kościach. Do egzaminu językowego nie próbowałam nawet podejść, do tej pory nie zaczęłam się też uczyć hiszpańskiego. Co jest akurat przykre.]

Poważny błąd taktyczny

Załatwiać usunięcie niebezpiecznego pieprzyka (prawidłowo: znamię barwnikowe) tuż przy końcu wakacji, kiedy miało się na to 3 miesiące. Niniejszym przed rozpoczęciem stażu muszę planować już jeden dzień na zwolnienie lekarskie. A pieprzola pozbyć się w końcu muszę, bo mnie stresuje, a jak już rozwinie się czerniak, to będzie marnie. Kilka lat temu zdrapałam sobie paskudę (niezbyt skutecznie, bo odrosła), po latach z onkologią na studiach coraz bardziej się o siebie trzęsę. Chociaż nie palę i alkoholu też za dużo nie piję. Ale w rozwoju czerniaka złośliwego nie ma to znaczenia.

Swoją drogą, mam fajnego dermatologa. I pamięta (po półtora roku nieobecności), i zagada, zapyta, wyjaśni, upewni się, że wszystko jasne, wszystko z uśmiechem na twarzy, pełna kultura. Nawet tańszą aptekę zaproponuje, obieca, że zadzwoni w sprawie ewentualnego terminu do usunięcia wspomnianego pieprzyka.

Przy okazji dowiedziałam się o ciekawych praktykach NFZ. Refundują tylko usunięcie znamion wrodzonych, które w gruncie rzeczy są mniej niebezpieczne (jeżeli chodzi o ryzyko rozwoju czerniaka) od tych nabytych. A hist-pat materiału dermatologicznego jest dozwolony (znaczy refundowany) tylko jeden na kartę. A ja mam 2 pieprzyki, które chciałabym usunąć, i co teraz?