Archiwum miesięczne: Listopad 2016

Prosta recepta

Dzisiaj trafił do mnie pacjent, u którego jakiś czas temu mój szef leczył kanałowo jeden ząb. Coś w opisie było o zmniejszaniu kosztów leczenia, nieważne jak.

Po trzech miesiącach po tym leczeniu kanałowym, chociaż ząb miał wypełnione kanały, nie miał jednak wypełnionej komory zęba (prawdopodobnie wypadł opatrunek, pacjent nie stawił się na wizytę). Uczono mnie, że jeśli po leczeniu endo wypełnienie kanałów jest odsłonięte przez ponad 2 tygodnie, ząb nadaje się do reendo.

W pozostałych zębach liczne, głębokie ubytki.

A w karcie wpis o zmniejszaniu kosztów leczenia.

Proszę pana, chce pan usłyszeć receptę na zmniejszenie kosztów leczenia stomatologicznego?

Próchnicę można leczyć na NFZ. Materiały bywają takie sobie, ale są.

Profilaktyka jest najtańsza. Aż dziwne, że NFZ nie chce w nią inwestować. Ale skoro NFZ nie chce, to ja panu powiem, że zestaw szczoteczka do zębów + zwykła pasta z fluorem kosztuje niecałe 10 zł. Szczoteczkę wymieniamy co 3 miesiące, tubka pasty powinna starczyć na kilka tygodni. Tylko trzeba tego zestawu odpowiednio używać minimum 2 razy dziennie, po śniadaniu i po kolacji. W niepsujące się zęby nie trzeba inwestować więcej kasy. Wizytę kontrolną co pół roku u dentysty też można przeprowadzić na NFZ.

A jak się nie dbało. to proszę nie marudzić, że leczenie kanałowe albo protetyka są drogie, bo nie są.

Proste, prawda?

Elizabeth Kolbert „Szóste wymieranie”

Fakt 1: żyjemy w antropocenie. Gatunek ludzki dokonał tylu zmian w obrazie geologicznym Ziemi, że zasłużył na własną epokę geologiczną. Trwa ona od jakichś 200 lat.

Fakt 2: w historii geologicznej Ziemi zapisało się 5 tzw. wielkich wymierań gatunków. Jakiś czas temu naukowcy doszli do wniosku, że jesteśmy świadkami szóstego, ściśle związanego z rozwojem i ekspansją człowieka.

kolbertsz-stewymieranie

Jest to książka popularnonaukowa, nie pisana przez kogoś z zadatkami na ekoterrorystę. Autorka zwraca się do specjalistów, podróżuje po całym świecie, jest osobiście świadkiem skutków ludzkiej działalności. Opisuje kilkanaście historii o zniknięciu lub postępującym znikaniu gatunków z powierzchni ziemi, podaje ich przyczyny i związek z naszym gatunkiem. I nie chodzi tylko o bezpośrednie tępienie poprzez polowania, ale też ekspansję gatunków inwazyjnych, wypierających rodzime gatunki, o przenoszone choroby, redukcję siedlisk czy emisję dwutlenku węgla.

Nie ma tu podanych rozwiązań. Jest po prostu opis sytuacji i chwila refleksji. Człowiek ma wpływ na klimat na całej planecie, jako jedyny gatunek ewolucyjnie wykształcił w sobie taką możliwość. Ale też jako jedyny jest w stanie wyciągnąć wnioski.

Dobrze się to czyta w tym sensie, że książka nie jest przeładowana suchymi faktami. Ale jednocześnie smutek ogarnia świadomego czytelnika, bo przyszłość bioróżnorodności na Ziemi nie wygląda zbyt dobrze. Masowo wymierają nietoperze i płazy. Za naszych czasów wyginęła megafauna na wszystkich kontynentach. Rafy koralowe tracą możliwość odbudowywania się. Ostatecznie to szóste wymieranie może dotknąć też nas.

A z mojego osiedla zniknęły pojemniki do segregacji śmieci.