Kącik muzyczny u k.

OneRepublic przez długi czas było dla mnie zespołem, który tworzył fajne, wpadające w ucho piosenki; który miał wokalistę o imponującej (dla mnie) skali głosu (chociaż jego trzy oktawy plus cośtam to ogólnie nie jest jakiś wyjątkowy wynik na tle wielu innych wokalistów, ale bardzo mi się podoba sposób, w jaki te trzy oktawy są używane ;) ). I to by było na tyle.

Pewnego dnia siostra wysłała do mnie wiadomość na GG z pytaniem, czy jedziemy na ich koncert do Warszawy.

Spoko, możemy jechać. Sama bym na to nie wpadła. Pojedziemy razem. Miejsca na trybunach na Torwarze wykupione.

Kupiłam ich jedną płytę (najnowszą). Wsłuchałam się w tekst paru piosenek. Na przykład tej, która stała się moją ulubioną, a po stworzeniu tego teledysku wymusiła zbieranie szczęki z podłogi.

I kupiłam kolejną płytę (środkową). Nad zakupem trzeciej (a właściwie pierwszej ;) ) się jeszcze zastanawiam.

Potem przez przypadek trafiłam na filmik, który umieściłam na samej górze tego wpisu. Gitarzysta OneRepublic odwala miażdżącą solówkę w stylu flamenco na gitarze klasycznej. Z drobnym wykorzystaniem efektu pętli.

Ponownie zebrałam szczękę z podłogi i postanowiłam się dowiedzieć, jak w ogóle ten gitarzysta się nazywa. Że wokalista to Ryan Tedder, to wiedziałam od dawna. To się dowiedziałam, że gitarzysta to Zach Filkins, długoletni przyjaciel Teddera. Że w pięcioosobowym składzie zespołu jest jeszcze perkusista Eddie Fisher, gitarzysta Drew Brown i wiolonczelista/gitarzysta basowy Brent Kutzle (który przy okazji jest śliczny).

Mogę jechać na koncert. Wymagane minimum wiedzy zaliczone.

Za dwa tygodnie o tej porze pewnie będę z niego wychodzić (albo będę się już przebijać przez Warszawę w drodze do domu. Albo siostra będzie się przebijać, bo ja prowadzę do Warszawy, bo sobie obiecałam, że pojadę autostradą, o).

Następnym razem miejsce wykupię pod sceną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *