Gdybym pisała książkę #2

„… Czasami miło było nie włączyć komputera zaraz po wstaniu z łóżka. Można było wtedy – zwłaszcza, jeśli był weekend – spokojnie zjeść śniadanie, wypić herbatę, dokończyć książkę, która od miesięcy leżała na półce niczym wyrzut sumienia. Można było posłuchać specyficznej ciszy w mieszkaniu. Niby cisza, a jednak szum samochodów na drodze krajowej, jakieś 100 metrów od okna, pomiaukiwanie kotów… Była to miła cisza. W domu rodzinnym nie do uzyskania. …”

Nope. Nic lepiej.

(miałam napisać więcej, ale wyleciało mi ze łba. Chodziłabym z dyktafonem, gdybym nie bała się potem usłyszeć własny głos.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.