Dzielni mężczyźni

Przykład 1:

Duży pan. Wysoki, dobrze zbudowany. Gdybym go nie znała i zobaczyła w ciemnym zaułku, pewnie bym się przestraszyła. Czerwona koszulka ratownika medycznego dość ciasno opięta na szerokiej klatce piersiowej.

Siada na fotelu dentystycznym i drżącym głosem prosi o znieczulenie.

Przykład 2:

Pan nieco mniejszy. Króciutko ostrzyżony. Też dość dobrze zbudowany. Kilkakrotnie się pyta, czy nie będzie bolało. Za każdym razem zapewniam, że dostanie znieczulenie i przy ubytku tej głębokości nie powinien nic poczuć.

W karcie pacjenta, w rubryce „zawód” wpisane „żołnierz zawodowy”.

Na pytanie asystentki, czy postrzał na wojnie nie jest bardziej straszny, pan dzielny obrońca naszego kraju odpowiada, że postrzału tak nie czuć. Przynajmniej na początku.

Przykłady inne:

Pacjenci na fotelu mdleją (czy raczej zaczynają „odlatywać”, bo nikt jeszcze nie stracił przytomności) mi rzadko. Na 10 przypadków 8 to faceci.

Bo generalnie twierdzi się, że panie mają niższy próg bólu (łatwiej sprawić im ból), ale są bardziej wytrzymałe (dłużej go znoszą). Pracuję zawodowo trzy lata (plus dwa i pół roku ćwiczeń na uczelni) i, jak w mordę strzelił, to się potwierdza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.