Skąd się bierze pismo lekarskie?

Witamy w programie „Obalamy mity”. Dziś zajmiemy się bardzo ważnym tematem pisma lekarskiego. Jest to zjawisko bardzo dobrze znane, o niejasnych jednak źródłach.

Witamy w studiu Key R.*, polską dentystkę z trzyletnim doświadczeniem zawodowym i nadmiarem wolnego czasu. Pani doktor, skąd się bierze pismo lekarskie?

– Z całą pewnością podstawy pisma lekarskiego leżą na studiach medycznych i potrzebie bardzo szybkiego notowania na wykładach i ćwiczeniach. Po dwóch latach studiów u niektórych przyszłych lekarzy można zaobserwować początki tego pisma. Z czasem, już po zakończeniu studiów, przekształcają się w pełne pismo lekarskie.

Czy to jedyne podstawy?

– Nie. Jeśli adept sztuki lekarskiej przeszedł przez studia z zachowaniem własnego charakteru pisma, co jest coraz częściej możliwe przy znaczącej cyfryzacji, dostępności materiałów na ksero i w wersji elektronicznej, jego własna praktyka lekarska ma spore szanse prędzej czy później doprowadzić do wykształcenia pisma lekarskiego. Papierowa dokumentacja pacjenta, papiery do NFZtu wymagają czasu, którego pacjenci nie chcą dać lekarzom.

Więc pismo lekarskie tworzy się z pośpiechu?

– Częściowo z pośpiechu, częściowo z lenistwa luźno związanego z niedbalstwem. Możemy mieć nadzieję, że to niedbalstwo ujawnia się tylko przy pisaniu recept. I tym samym współczuć farmaceutom.

A pani pismo?

– Bazgroliłam zawsze, chociaż w miarę czytelnie. Na studiach trochę się pogorszyło, ale chyba nadal – głównie dzięki temu, że nie mam własnego gabinetu, a w głównym miejscu pracy dokumentację mamy elektroniczną – moje pismo jest nieomalże kaligraficzne w porównaniu z dziełami niektórych lekarzy. Zdaję sobie jednak sprawę, że będzie coraz gorzej. I nic się na to nie poradzi.

Dziękuję za rozmowę.

* skrót od mojego, samodzielnie nadanego pseudonimu „artystycznego” w niektórych kręgach ;). Wymyśliłam go przed utworzeniem tego bloga i stąd pochodzi „K” w tytule i moim podpisie, jak ktoś do mnie wyśle e-maila. Pełnej wersji nie podam, bo jest unikalna i zbyt łatwo byłoby mnie znaleźć. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *