Wycinanki #2 – epilog

Wracając z Olsztyna zaczepiłam o szpital, w którym miałam zabieg. Poszłam na oddział. W sekretariacie dali mi do ręki trzy wyniki i kazali złapać jakiegoś lekarza, żeby mi je zinterpretował i powiedział, co dalej. Interpretacja nie była mi potrzebna, ale instrukcje już tak. No to poszłam i złapałam.

Chirurg zerknął na wydruki, stwierdził, że zostało wycięte wszystko, co trzeba, co jakiś czas kontrola USG i, cytat, „Jest pani zdrowa, wyleczona” i gest pt. krzyżyk na drogę.

Tylko teraz muszę się postarać, żeby moja cudna, trzycentymetrowa blizna zrobiła się nieco mniej widoczna…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *