Kwiatkowo i okiennie

Oprócz sprzętu kuchennego postanowiłam oddać siostrze jej kwiaty doniczkowe. U mnie szansę na przeżycie mają tylko te istoty, które same sobie załatwią albo upomną się o jedzenie. Koty zatem mają się całkiem nieźle, z kwiatkami jest nieco gorzej. Ale przeżyły te 7 miesięcy.

Wolę kwiatki, o które nie trzeba za bardzo dbać, więc cięte. W IKEA kupiłam sobie dwa wazony, w weekend dostałam fajną butelkę, która też może służyć za wazon dla pojedynczego kwiatka.

Dzisiaj od pani pracującej w kwiaciarni dowiedziałam się, że kwiaty typu tulipany, żonkile trzyma się w wazonach z minimalną ilością wody, tak, żeby mogły spijać, ale jej nie chłonęły całą łodygą, bo szybko opadną. Tulipany w zimnie można trzymać w ogóle bez wody przez kilka dni.

Łodygi zdrewniałe, np. róże czy goździki, potrzebują wazonu pełnego wody.

No to sobie dzisiaj zafundowałam bukiecik żółtych różyczek, stoją sobie na oknie.

Oknie, które ok. 16 miało być wymierzone pod rolety. Po 15 odkurzałam, więc mogłam nie dosłyszeć dzwonka, ale zostawiłam przecież kontaktowy numer telefonu. Nie cierpię czegoś takiego.

Lato mamy. 30 stopni i burza…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.