Życie

Moja kariera w edukacji może nie przebiega szokująco, ale za to z tygodnia na tydzień przekonuję się, że cholera wie, kiedy się skończy. O szczegółach za bardzo pisać tutaj nie chcę, ale wniosek jest taki, że ogólnie wszyscy wszystko wiedzą. Styczność z wynurzeniami, plotkami, protestami i dyskusjami nauczyła mnie czekać na informacje z pierwotnego źródła.

Dzisiaj dodatkowo zdołowałam swojego pierwszego szefa, kiedy zrobiłam krzywą minę na wieść o konieczności pracy w soboty – przyznałam się do trzeciej pracy, w której też chcą ode mnie przychodzenia w weekendy. Z niegdyś trzydniowych weekendów będę zatem wydrapywać soboty na życie osobiste. Jeszcze trochę, a zostaną tylko niedziele. Rodzina zapomni, jak wyglądam.

Poza tym psuje mi się komputer. Gwarancja skończyła się dwa miesiące temu. Pada na szczęście „tylko” karta dźwiękowa, a to i tak mój domysł (na podstawie odgłosów przypominających wybuchy fajerwerków, zanikania dźwięku przy odtwarzaniu i trzeszczeń występujących również po wypięciu wtyczki głośników z gniazda). Nie mam nawet specjalnie kiedy tego dziada oddać na diagnostykę.

I coś mi strzeliło do łba i kupiłam sobie puzzle. Nigdy specjalnie nie lubiłam czy raczej nie uprawiałam tej formy rozrywki, ale stwierdziłam, że może przy szukaniu połączeń między elementami zrobią mi się jakieś dodatkowe, przydatne połączenia w mózgu? Wprawdzie czasem sama się zaskakuję skojarzeniami, ale ogólnie układanki wydały mi się dość rozwijającą rozrywką.
Aaa tam. Kupiłam pudło z 1000 elementów. Wyszło na to, że podeszłam do tego nieco zbyt ambitnie, bo założę się, że mnie szlag trafi po drodze przynajmniej kilkakrotnie. Jeśli w ogóle uda mi się ten widoczek Tatr ułożyć.

A jutro jadę do Izby Lekarskiej zgłosić po półtora miesiąca zmiany w moim życiu zawodowym, choć właściwie powinnam była to zrobić w ciągu dwóch tygodni. Jeśli jednak człowiek ostrożnie podchodzi do swoich umiejętności zawodowych, zderzających się z dużo większym doświadczeniem, to się boi, że wyleci po dwóch tygodniach i znowu będzie musiał płacić 35 zł, żeby wycofać zmiany w rejestrze praktyk lekarskich. W drodze powrotnej zahaczę o IKEA i może się zaopatrzę w tacę i supertanie, beżowe miseczki i talerze 1,49 zł/sztuka.

Smutno Wam było beze mnie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *