Bo w internecie…

Na potrzeby zajęć w szkole medycznej szukam informacji o pewnym zabiegu profilaktycznym. Materiałów niet. Nikt nie ma dostępu do instrukcji urządzenia, którym się ów zabieg wykonuje. Na materiałach z wykładów są jakieś wzmianki, ale nic wyczerpującego, a zadanie polegałoby na opisaniu owego zabiegu krok po kroku.

Podczas przyjmowania pacjenta koło sześćdziesiątki, zapytałam przechodzącego obok kolegę z pracy, który posiada dyplom ukończenia stomatologii jeszcze świeższy od mojego, o to, czy miał to omawiane na zajęciach. Kolega, niestety, nie wniósł nic nowego do posiadanej przeze mnie wiedzy.

Mój pacjent przy pierwszej okazji (kiedy mógł mówić) stwierdził, że może trzeba poszukać w internecie? Bo w internecie jest tyle różnych informacji…

No, jest. Tego akurat zabiegu jak na złość nikt nie chce opisać łopatologicznie i krok po kroku.

A pacjent, widać, nowoczesny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.