Przypomniało się

Dziś, 18:40. Oficjalnie pracujemy do 18, ale we wrednym kapitalizmie czasem trzeba posiedzieć dłużej w pracy dla dodatkowych 65 złotych. Tak czy siak, właśnie skończyłyśmy pracę, ja czekam na chęci na powrót do mieszkania, asystentka sprząta gabinet.

Wchodzi ktoś.

– Pacjent? – zastanawia się asystentka.
– Mnie tu już nie ma – oświadczam szybko i pozostaję na swoim miejscu, schowana. Asystentka idzie porozmawiać z panem.

Pan to tatuś. Przyszedł z córeczką. Córeczce lata mleczak.

Możliwie bliski prawdzie cytat:

„Święta idą, a nam się przypomniało, że ten ząb lata…”

Oto przykład rodzica, któremu się przedświątecznie przypomniało, że dziecię ma problem z latającym zębem. Znaczy zamiast a) zgłosić się z dziecięciem do dentysty w momencie, kiedy rzeczone dziecię poinformuje, że mu mleczak przeszkadza lub też b) po męsku pomóc mleczakowi szybko wyskoczyć, pan wpada po godzinach pracy gabinetu, bo nagle mu się przypomniało.

Państwo zostali odpowiednio do sytuacji obsłużeni.

Swoją drogą, kiedyś spotkałam rodzica, który przyprowadził dziecko po tygodniu cierpienia latorośli, bo „ileż można dawać leków przeciwbólowych”.

Z własnymi zębami pewnie latają na pierwsze ukłucie.

Uwielbiam stomatologię dziecięcą. Niektórzy pacjenci (rodzice też) zabijają dodatkowymi dechami mój i tak głęboko ukryty instynkt macierzyński…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.