Nie i już.

No nie mogę nosić rękawiczek lateksowych. Wcale. Nawet przez pięć minut, kiedy oszczędzam swoje nitryle i chcę narzędzia na pogotowiu umyć. Raz reakcja pojawi się po dwóch dniach. Innym razem po pięciu minutach.

W zeszłym tygodniu byłam na kursie z minutą praktyki. Wbijaliśmy igiełki w golonkę. Organizatorzy zapewnili rękawiczki, obrywając ode mnie dużym plusem, bo były one nitrylowe.

Raz miałam przerażającą reakcję alergiczną. Przerażającą, bo pojawiła się znikąd. Zaczęłam się bać, że na nitryle też mam alergię, ale, całe szczęście, łapka się zagoiła i było OK. Bo po wystąpieniu reakcji moja prawa ręka wygląda tak, jakbym kogoś pobiła: mam zaczerwienione i popękane knykcie. Zresztą na wspomnianym wcześniej kursie musiałam stanowić miły widok. Jestem praworęczna, więc nie było nawet jak schować łapki. Jak się koledzy dentyści i lekarze być może przyjrzeli, to mieli pewnie różne teorie na mój temat.

Na pogotowie kupuję własne rękawiczki. W przychodni „głównej” zaczęli o mnie dbać po jakichś trzech miesiącach stażu. W tej chwili większość lekarzy u nas dla świętego spokoju przestawiła się na nitryle (w sensie takie zamówienie składa szef ;) ), które ceną nie różnią się od rękawiczek lateksowych, tylko trochę ciężej je założyć.

Ogólnie żywot jest nudny acz ciężki, a za tydzień jadę na urlop, jupi. ;)

Głodna jestem po dyżurze, dobranoc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.