Ciężko się dostać

Piątkowy dyżur. Dwóch zapisanych pacjentów oczywiście nie przyszło, ale miałam dwóch potrzebujących, w tym jedną panią ze wsi, w której mieszkają dwie asystentki w przychodni, w której głównie pracuję.

Pani z przewlekłym zapaleniem tkanek okołowierzchołkowych jednego zęba. Nie jestem w stanie zrozumieć logiki leczenia typu trucie -> założenie wypełnienia. Z drugiej strony czemu ludzie po leczeniu, jak ząb boli tygodniami, nie pójdą do dentysty, który ten ząb leczył? Ząb po rozwierceniu daje się ładnie udrożnić, informuję o wstępnych kosztach, mniej-więcej czasie trwania leczenia i możliwych powikłaniach. Pani zgadza się na leczenie u mnie.

„Bo wie pani, do naszej przychodni [tu pada lokalizacja firmy, w której pracuję od poniedziałku do czwartku] tak ciężko się dostać…”

Pani raz się do nas dostanie i się zdziwi.

Z innej beczki, wczoraj spotkałam trzy osoby z roku: jedną koleżankę na kursie, na którym byłam, a który, choć fajnie prowadzony, to jednak nie był satysfakcjonujący, potem sprawcę mojego dyżurowania w weekendy, a na końcu trzecią koleżankę przelotem.

I widziałam na własne oczy atak mgły od morza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.