Zęby bywają wredne.

I nie chodzi o ubytki tak głęboko poddziąsłowe, że się nie da porządnie formówki i paska założyć. Chociaż to też bardzo lubię.

Po raz pierwszy spotkałam się z autentycznie wrednym zębem.

Pacjent przyszedł w poniedziałek. Odkruszył się językowy fragment ogromnego wypełnienia w dolnym trzonowcu. Przy dokładniejszych oględzinach okazało się, że przy dystalnej ściance zgłębnik wchodzi w dużą niszę: wypełnienie było nawisające, pod nim utworzyła się pusta przestrzeń. Tak tego nie mogłam zostawić. Pacjent został znieczulony, zaczęłam usuwać fragment wypełnienia.

Dojechałam z wiertarką do odsłoniętej gutaperki w kanale dystalnym. Uznałam, że ząb jest po leczeniu kanałowym, po czym popełniłam błąd: założyłam na ujście kanału odpowiedni podkład (to jego brak prawdopodobnie spowodował wytworzenie się pustej przestrzeni: niektóre materiały do wypełnień nie twardnieją w kontakcie z eugenolem* zawartym w uszczelniaczu do kanałów) i zakleiłam całość nową plombą.

Pacjent dzwoni następnego dnia i mówi, że ząb boli. Bardzo. Każę przyjść w miarę szybko.

Przyszedł dzisiaj, zapłakany z bólu. Ząb boli jeszcze bardziej przy byle dotknięciu, nawet się trochę rozchwiał. Usunęłam wypełnienie z powierzchni żującej, udało mi się dobić do trzech kanałów: mezjalne w ogóle były nietknięte ręką dentysty, wypełnienie w dystalnym okazało się być zdecydowanie nieszczelne. Pacjent dostał skierowanie na zdjęcie RTG i receptę na lek przeciwbólowy.

Moimi działaniami zupełnie niechcący rozbuchałam tlący się stan zapalny i teraz mam na sumieniu pacjenta, który przyszedł do nas po raz pierwszy i właśnie na tej pierwszej wizycie mu ten ząb robiłam.

Nie cierpię uczyć się na własnych błędach, bo moje błędy są bezpośrednio związane z czyimś zdrowiem…

* Eugenol to pochodna olejku goździkowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.