Negatywne reakcje

Nie wszyscy są podekscytowani na tekst o zakładaniu przeze mnie działalności.

Niektórym od razu włącza się „zniechęcanie mode” – a to robota papierkowa, a to księgowa zedrze kasę, a to tamto, a to siamto… Typowo polskie marudzenie, zamiast „o, jak fajnie, życzę powodzenia”.

Księgową dziś znalazłam. W sumie dużo nie szukałam. Kobieta koło trzydziestki, mieszkająca w wypasionym, acz normalnym kubaturowo domu, mąż prowadzący nadzory budowlane (szyld przed budynkiem reklamował też taką działalność, stąd wiem), kilkuletnie dziecko. Ma stronę internetową. Podczas rozmowy wyglądała na zorientowaną, po moim przyznaniu się do zieloności udzieliła wszelkich informacji językiem prostym i zrozumiałym. Stawkę też podała taką w miarę, bo na początek 100 zł miesięcznie. Mam po prostu na koniec miesiąca dostarczać jej kopię rachunku wystawianego szefowi i w miarę możliwości generować koszty ;). Komunikacja będzie głównie emailowa. Ogólnie pierwsze wrażenie całkiem pozytywne.

Telefonu nie założyłam – to się załatwi po odbębnieniu bardziej oficjalnych czynności. Jedną z tych czynności zresztą wykonałam dziś: wypełniłam wniosek o wpis do CEIDG. Muszę go jeszcze wydrukować i zanieść do urzędu gminy.

Dzisiaj miałam przegląd techniczny autka. W rezultacie w później odwiedzonym warsztacie samochodowym usłyszałam dwa razy „normalka” – do naprawy tylne hamulce i lewy dolny wahacz, możliwy koszt: 350-400 zł. Ogólnie smuteczek i zgrzytanie zębów, bo tego sobie w koszty nie wrzucę.

Tak jeszcze z zawodowych spraw: 1. leczenie rodziny SUCKS, 2. mój były dentysta spierniczył kanałówkę u mojej mamusi. Dzisiaj mało co udało mi się zrobić, dalszy ciąg walki z górną siódemką za tydzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *