Przecież to normalne, prawda?

Że młody dentysta bez swojego gabinetu pracuje w kilku miejscach jednocześnie?

Czy mam ukrywać przed szefem, że w momencie załatwienia formalności z działalnością gospodarczą zacznę szukać drugiej pracy? Że będę ściskać swoje 25 godzin z czterech do trzech dni i pozostałe dwa (w porywach do dwóch i pół) mam zamiar poświęcić na używanie wiertarki w innym gabinecie? Mam się wstydzić, że chcę zarabiać jeszcze więcej, choć muszę przyznać, przy dobrych wiatrach zarabiam całkiem nieźle?

Z tego, co wiem, lojalki nie podpisałam. Nie mam umowy o pracę. Chcę zarabiać tyle kasy, by mieć szansę na kredyt na mieszkanie, ten kredyt dostać, mieszkanie wykończyć, wyposażyć i bez problemu utrzymać. Nie wiem, na ile prowadzenie działalności wpłynie na ową szansę. Mam tylko nadzieję, że mimo kryzysu banki nadal lubią dentystów.

Działalność chcę założyć w styczniu. W czerwcu jadę na urlop. A potem zacznę się pytać, czy mogę liczyć na własne M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.