Konsekwentnie

Chodzę na basen. Po wykupieniu karnetu do godzinki w piątek doszła godzinka we wtorek. To lubię i tego się trzymam. Nawet zaczęłam próbować pływać żabką, a z początkowego stylu pseudożabkowo-topielczego można wykreślić topielczy człon. Choć nadal nie wymachuję rękami podczas i nie umiem stawać na nogi po pływaniu na plecach. Będę musiała jeszcze raz wyciągnąć Rodzeństwo ;).
Zawsze sobie obiecuję, że będę chodzić na basen wcześniej, jak o 15-16, bo wtedy akurat robi się tłok. Piątki mam na razie zupełnie wolne, więc mogłabym chodzić nawet rano.
Ale nie. I tak zawsze ostatecznie ląduję na pływalni po 15, chociaż wcześniej nie robiłam nic pilnego.
Tyle dobrze, że na razie nie nadrobiłam utraconych kalorii czekoladą, tylko zeżarłam dwie gruszki. Pewnie wyszło na to samo.

Tak samo planowany na dziś Dzień Ogarniania Syfu w Pokoju ograniczył się do wyniesienia śmieci i odkurzenia. Biurko ma jeszcze jakieś szanse.

Chciałam przejrzeć Allegro, sprawdzić, czy mam jakiekolwiek szanse na sprzedanie rozmontowanego w weekend starego komputera, ale też wolę siedzieć na Facebooku i martwić się, że przesadziłam z odpowiedziami na Pytania i ktoś przestanie mnie z tego powodu czytać. Nie, żebym miała coś szczególnie ciekawego do napisania.

Jestem bardzo konsekwentna w nierobieniu pożytecznych rzeczy, których zrobienie sobie zaplanowałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.