Czasem bywa też tak…

… że chociaż ostatnie miejsce w grafiku zawsze jest puste, a ostatni zapisany pacjent odwołuje wizytę, to się ma taki zapitolnik, jakby te ostatnie dwa miejsca były jednak obsadzone. Gdyby były, to byłaby masakra. Wyszłam półtorej godziny później, niż myślałam, że wyjdę. Tak czy siak punktualnie względem grafiku, ale nie lubię tak wychodzić, jak mam jeszcze zakupy w planach.

Mam problem z Facebookiem. Konto mam tak zabezpieczone, że każdy, kto wchodzi na mój profil, a nie ma go w moich znajomych, widzi tylko niewiele ujawniający avatar i to, że jestem kobietą. Dla znajomych oferuję znacznie większą gamę informacji, łącznie z relacjonowaniem swoich poczynań za pomocą aplikacji Mood Weather Report i podniecaniem się niektórymi filmami.

Co zrobić, jeśli do znajomych chce mi się wprosić mój pacjent? Bo taki mam właśnie problem. Na razie zaproszenie zignorowałam i chyba na tym poprzestanę. Jedną z ważniejszych zasad w pracy jest ujawnianie możliwie jak najmniejszej ilości osobistych informacji. Mamy jedną asystentkę, która właściwie wszystkich pacjentów traktuje jak swoich znajomych (z mówieniem „skarbie” do innych asystentek włącznie) i chociaż jest to czasem sympatyczne, z drugiej strony często dziwne i niepotrzebne. Ja też nie zawsze trzymam się tej zasady, rozmawiając o rodzinie z asystentkami często w obecności pacjentów. Ale mieć w facebookowych znajomych osoby, co do których obecności tam nie jesteśmy do końca przekonani i potem myśleć, czy pisać o czymś, czy może jednak nie, bo a nuż widelec pójdzie toto w eter i będzie problem – nie, dziękuję. Nie po to mam takie, a nie inne ustawienia prywatności…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.