Dziecięcy wniosek

Dziewczynki są znacznie spokojniejsze i bardziej odważne od chłopców, jeśli chodzi o wykonywanie zabiegów stomatologicznych. Mowa o dzieciach w wieku 5-7 lat.

Dziewczynki siedzą spokojnie i dają sobie robić, co trzeba, nie łapią mnie za rękę przy znieczulaniu, nie próbują mówić podczas zabiegu. Chłopcy często kręcą się w fotelu, oglądają się za siebie, próbują gadać mimo mojego powtarzania, że buzia ma być otwarta, bo jak się zamknie, to do zęba napłynie ślina i będzie trzeba wszysto robić od początku.

Zanim ktoś się zacznie kłócić – wyciągnęłam ten wniosek na podstawie zachowania moich pacjentów i od każdej reguły są wyjątki.

Mam na koncie osobisty triumf związany z sześciolatkiem. Chłopak ze stresu wymiotuje na fotelu. Nawet nie płacze i nie stawia oporu, po prostu, usiądzie i zaczyna mu lecieć. Leki podane przed wizytą nie pomagają. Opróżni żołądek na początku, posprzątamy i potem można już normalnie robić. Tak przynajmniej było podczas 2 pierwszych wizyt.

Później już nie wymiotował, a był u mnie z innymi rzeczami już jakieś 6-7 razy.

A ja nie lubię dzieci na fotelu. W sensie nie lubię tego elementu niepewności, jak się będzie zachowywać. Nie traktuję ich jakoś szczególnie, może tłumaczę nieco więcej – jak powiem, że biorę watkę, to dziecko nie będzie się oglądać, żeby zobaczyć, co robię. Oczywiście zmieniam słownictwo, ale nie potrafię opowiadać bajek czy śpiewać podczas pracy. Nie nadaję się do szybkiej pracy w przypadku, gdy pacjent stawia zdecydowany opór i trzeba przytrzymać, żeby zrobić coś na siłę. W ogóle nie nadaję się do pracy z niewspółpracującym pacjentem. Podziwiam pedodontów, takich dobrych. Stomatolog dziecięcy bez cierpliwości i właściwego podejścia do pacjenta moim zdaniem nie jest dobry. Podziwiam ich przede wszystkim za wytrzymałość psychiczną. Stomatologia dziecięca byłaby ostatnią pozycją na liście „jeśli specka, to jaka?”, zaraz obok chirurgii szczękowej.

Ale czasem się udaje tak przyzwyczaić do siebie pacjenta i sprawić, że się nie boi zabiegów stomatologicznych, że przestanie odczyniać swoje typowe do tej pory numery i po wyłączeniu gadatliwości staje się bardzo poważnym kandydatem na listę moich ulubionych, małych pacjentów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.