Teeeraz to mnie wzięło.

Wczoraj poinformowałam Kogoś o istnieniu w języku angielskim słowa „tsk” (przeczytajcie na głos, to się domyślicie, co oznacza ;) ). A dzisiaj, niecałe dwa tygodnie przed wyjazdem, jestem cała taka, o…

SQUEE!

[definicja na Urban Dictionary]

W Krakowie nie byłam cztery lata i łojezusicku, to boli. Wczoraj się dowiedziałam, jak nabyć bilet tygodniowy, dzisiaj przelałam kasę za pokój i nabrałam ochoty na lawasz w Gruzińskim Chaczapuri (restauracji gruzińskiej).

Ogólnie egzaltacja pełną gębą.

Nawet nie jest mi żal, że nie pojadę do Londynu. Wczoraj otrzymałam emaila zwrotnego z ofertą dla kociej opiekunki, ale tego się nie da zrobić. Ale podchodzę do tego pozytywnie: może kiedyś będzie mnie stać na taki dziki tydzień i w Londynie. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *