Kolor oczu

Nie mój. Co do niego jestem pewna i uważam go za jeden z elementów mojej urody, do których nie mam prawa się przyczepić.

Ogólnie staram się unikać wklejania tutaj notek, które mogłyby świadczyć, że mam jakieś konkretne, mocno dziecinne odchyły. Do tego są inne miejsca. Osoby, które mnie znają, pewnie i tak są w pełni świadome tego, że czasem mi odbija na punkcie jakiejś głupoty i ta głupota potrafi się mnie trzymać długimi miesiącami.

Bardzo często przy pojawieniu się nowego odchyłu (bo, niestety, swego czasu oglądałam dużo telewizji) dochodzi fiksacja na temat koloru czyichś oczu. Największe wrażenie robią na mnie ślepia niebieskie, nie wiem, czemu. Na drugim miejscu byłyby zielone, ze względu na niesamowitość. Olivia Wilde na przykład. Trzynastka z „House’a”. Ona ma zielone. Jedna moja koleżanka z byłego roku też ma zielone. Fajnie wyglądają. Chociaż swoje lubię i bym im koloru nie zmieniła. …

Jestem mistrzem w laniu wody. Przechodzę do sedna.

Pytanie do pań.

Jakiego koloru oczy ma ten facet? Moim zdaniem bladoniebieskie, ale w kilku niepotwierdzonych źródłach pojawił się głos o bladoszarych, w rezultacie nie wiem.

W razie braku konkretnej odpowiedzi nie podetnę sobie żył i będę mogła spokojnie spać w nocy.

Pytanie nie do panów, bo o ile nie jest to grafik komputerowy po liceum plastycznym (albo mój szwagier, który zna kolor pistacjowy), to z nazwaniem takiego małego niuansu płeć brzydka mogłaby mieć problemy. Całkowicie uzasadnione, podobnoż.

Tak, stereotypy. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *