Wykańczające

12:45. Oficjalnie pracujemy do 14. Nieoficjalnie do 13. Już panie sprzątające zabierają się do pracy.

Mamusia z córeczką. Z bólem.

„Chyba sobie żartujecie…” – mruczę pod nosem, męcząc Kerrami kanały w górnej szóstce u pacjenta.

„Pani doktor?…”, pada niewypowiedziane pytanie.

„W porządku,” odpowiada moje dobre serce.

Dziewczę usiadło na fotelu ok. 12:50. O 13:10 nadal próbowaliśmy je namówić na znieczulenie – niestety przewodowe, bo bolała szóstka. W końcu udało się dziewczę kujnąć i częściowo opracować ubytek: częściowo, bo po drodze dobiłam się do komory, na czym się skończyła dobra wola i cierpliwość pacjentki. Devipasta (tzw. „trutka”), watka i opatrunek, wizyta za 2 tygodnie.

Przed tym pacjentem humor miałam bardzo dobry. Na samym początku zakończyłam bardzo skuteczne wybielanie zęba po leczeniu kanałowym (drugie w moim życiu, przy czym oba były u tego samego pacjenta, o czym raczyłam go nie poinformować), byłam nawet zaskoczona efektem. Potem dostałam czekoladki (niestety z racji mojego urlopu zjedzą je inni ;) ). Jeden pacjent nie przyszedł, więc na koniec mogłam się spokojnie skoncentrować na owym ostatnim leczeniu kanałowym. To płaczące dziewczę pozbawiło mnie sił witalnych i zdolności myślenia. Zeżarłam czekoladkę, popiłam herbaty, nawet nie umyłam kubka. Spakowałam się, poprosiłam o wybaczenie mi kubkowego lenistwa i wyszłam.

Jakiś rok temu w „Cogito” ukazał się artykuł na temat studiów stomatologicznych. Napisano tam m.in., że to ciężki zawód (o czym wiecie) i że jednym z elementów zdobywania sympatii pacjentów jest przyjmowanie ich z bólem o 22.

Przepraszam, kto ma tych pacjentów o 22 przyjmować? Chyba na pogotowiu stomatologicznym! Już byście chcieli, cwaniaki, żeby dentysta, już w piżamce, siedzący na kanapie, popijający winko (panie) lub piwko (panowie) i oglądający film, rzucił to wszystko i pojechał otwierać gabinet. Ależ oczywiście. Ja swojego prywatnego adresu i numeru telefonu podawać pacjentom nie będę, telefon firmowy będzie wyłączany na noc i zostawiany w gabinecie na czas urlopu.

Dobre serce nie popłaca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.