Angielski jest fajny

Na Facebooku można się powymieniać chmurkami z osobami, których kompletnie się nie zna i by się ich nie poznało w innych okolicznościach. Przez chwilę miałam wśród znajomych dwie Litwinki, jedną Bułgarkę, jedną Chorwatkę, nadal mam Amerykankę mieszkającą w Niemczech.

Gdzie indziej można różne ciekawe rzeczy poczytać. Na różne tematy. Jeśli ilość materiałów po polsku nie jest zadowalająca, warto sięgnąć po te po angielsku. A wtedy niech rozwija się szajba.

Ostatnio spędziłam 3 popołudnia nad czytadłem, napisanym profesjonalnie, na podstawie serialu „24 godziny”. Po angielsku. Rozrywka była przednia. Matula, przy której zazwyczaj głupio mi jest spędzać całe dnie przed ekranem kompa (na studiach miałam przez to problemy), pochwaliła. „Uczysz się języka metodą naturalną”. Znaczy taką, jaką uczą się języka małe dzieci. To prawda. Lata czytania takich książek, fanfictions (amatorskich opowiadań na podstawie książek, seriali, komiksów, sztuk teatralnych itp.) wyrobiły u mnie pewną swobodę w używaniu angielskiego. Nagle nie mam większych problemów z dobieraniem czasu do zdania. Mam pewien zasób słownictwa potocznego. W takim czytaniu nie chodzi o to, żeby sobie w myślach tłumaczyć słowo po słowie. Znacznie lżejszą metodą jest chłonięcie kontekstu, a sprawdzanie w słowniku tylko pojedynczych, kluczowych słów. Nie piszę, że byłabym w stanie prawidłowo i ładnie przetłumaczyć na polski te wszystkie czytadła, które zaliczyłam. Ale wiem, o co w nich chodziło i dobrze się bawiłam podczas lektury.

Ktoś powie: łatwo Ci mówić. Może i owszem. Uprawiam proceder „zaliczania czytadeł” od liceum. Angielskim zaczęłam się pasjonować już w gimnazjum. W liceum byłam w grupie zaawansowanej (do której przydzielano na podstawie wyniku testu zdawanego po dostaniu się do danej szkoły), edukację akademicką z języka angielskiego skończyłam zwolnieniem z egzaminu ustnego i 5 w indeksie.

Dzisiaj w rozmowie z mamą rzekłam mądre, oczywiste zdanie, z którym rodzicielka, od lat „walcząca” z językiem niemieckim, zdecydowanie się zgodziła.

„Nie wolno się zmuszać.”

Trzeba sobie znaleźć coś, co jest związane z zainteresowaniami i studiować ten temat w ćwiczonym języku. I chcieć rozwijać swoją znajomość języka. Oba te czynniki są bardzo ważnym krokiem w stronę sukcesu :).

PS.: Jak to jest, że ilekroć gdzieś piszę, że nie mam o czym pisać, przychodzi mi wena na notkę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.