Osłabiło mnie

Maseczka zakrywająca dolną połowę twarzy ma niewątpliwą zaletę: widać tylko górną część fizjonomii, więc jak lekarzowi opadnie żuchwa z wrażenia, to jest to mniej widoczne.

Ja się „przesiadłam” z maseczki na przyłbicę, która jest, niestety, przezroczysta. Ale pacjent mojego szczękopadu chyba nie zauważył.

Ludź młodszy ode mnie, a zębiska w rozsypce. Nie wiedziałam, za co się najpierw zabrać. Niektóre zęby tak zniszczone, że po dotknięciu wiertłem nadawałyby się tylko do poważnej odbudowy protetycznej po leczeniu kanałowym.

Terminów nie ma do grudnia. A zęby biją na alarm.

Dobrze, że to był ostatni pacjent, bo widok tamtych zębów skutecznie wyssał ze mnie siły witalne. Wsiadłam do swojej sportowej bryki, pojechałam do domu i postanowiłam się opierniczać. Robota dorywcza czeka, przez nią pojadę do Gdańska po receptę dopiero we środę (jutro gonienie terminów), ale trudno.

Dobrze chociaż, że jakiś czas wcześniej usłyszałam gorące podziękowania od pacjenta za miłą obsługę. Że zagadam, zapytam, zatroszczę się. Jak ktoś mi koło ucha zaczyna nawijać o wyborach samorządowych, to się włączę, a co. Głosowałam. Zazwyczaj skupiam się na pracy i nic nie mówię do pacjentów, chyba, że do dzieci, które trzeba zagadać, by dały sobie coś zrobić (nie zawsze działa). Ale kilka słów czasami najwyraźniej dobrze działa na samopoczucie mojej ofiary.

Chyba znowu będę łykać meliskę przed pójściem spać w niedzielę wieczorem. Nie lubię poniedziałków…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.