Archiwum miesięczne: Październik 2010

Znowu fajnie ;)

Potencjalnie ciężki dzień, ale nie było źle. Zaczęło się od sześcioletniego dziewczęcia (nie lubię leczyć dzieci), któremu przeszkadza mycie zębów (mleczaki w odpowiednim dla takiej sytuacji stanie). Dziecię uśmiechnięte wsiadło na fotel, dzielnie i bez piszczenia wytrzymało trochę wiercenia i założenie „lekarstwa”. Zeszło z fotela równie uśmiechnięte, na koniec wręczając mi maskotkę i naklejkę, jednocześnie obiecując, że zacznie myć zębiska. Żeby wszystkie dzieciaki takie były. Takie leczyć mogę całymi dniami.

Potem standardzik: jakieś „kanały” w trakcie, jakieś właśnie zaczęte przeze mnie, po drodze fachowa prezentacja przez mojego szefa odbudowy zęba na wkładzie z włókna szklanego, na koniec ulubiony ubytek dentystów i można było pryskać do domciu.

Kolejka pacjentów na NFZ mi rośnie, ale nie wiem, czy będę miała coś do roboty jutro.

Alergię na ręce wywaliło mi z całą siłą. Kurna. Żeby było śmieszniej, najgorzej mój łapsztyl wygląda na nasadzie kciuka, tam, gdzie rękawiczka dotyka skóry nieco słabiej. Ogólnie fajowo jest.

Dzisiaj jestem mniej zmęczona, niż w poniedziałek (wtedy padałam na nos), ale to pewnie przez to, że na koniec nie musiałam usuwać wielkiego amalgamatu…

Marzenia bardziej przyziemne

Chociaż własne gniazdko jest, jak najbardziej, rzeczą prędzej czy później osiągalną, to jednak czasem odzywa się chęć na posiadanie czegoś bardziej dostępnego.

Nowy laaaaptooop…

Obecnie posiadam komputer odziedziczony po mamusi, kiedy mój poprzedni laptop raczył umrzeć. Mamusia przesiadła się na malusiego netbooka, swój toporny notebook przekazując mi (komputer był mi niezbędny do egzystencji na uczelni). Jest to jednak sprzęt sprzed bodajże ośmiu lat (brak wbudowanej karty do sieci bezprzewodowych, USB archaiczny model, prędkość nagrywania płyt wynosi 1x i tego typu sprawy), mimo to parametry (procesor) ma całkiem niezłe, ale, kurna, czasami mnie wkurza.

Jak dziś, kiedy czytnik DVD odmówił odtworzenia płyty z materiałami ze studiów. Chciałam się ambitnie podszkolić z dziecięcej, a tu guzik.

W sumie 4 miechy solidnego oszczędzania (licząc wypłatę na ok. 1500 zł na rękę, 500 chcę przeznaczyć na ratę za samochód, 500 na konto oszczędnościowe, a reszta na wydatki bieżące – głównie benzyna i ciuchy ;) ) i coś by się kupiło. Widziałam w ofercie Vobis fajną Toshibę za bardzo niecałe 2 tysiące (dokładnie 1999 zł ;) ).

Ciekawe, kto by jednak przeżył te 4 miesiące. Czy chęć zakupu się utrzyma? Czy komputer przeżyje jeszcze tyle? Czy jednak nie wymyślę czegoś innego? Czy nie pożałuję tej kasy i nie zostawię jej w spokoju na rzecz jakiejś lodówki i pralki w przyszłości (zakładając, że do tych dwóch tysięcy dojdą kolejne)?

Wasza dzielna reporterka na pewno będzie Wam donosić o kolejnych zmianach na marzeniowym placu boju! ;)

Chociaż pewnie stanie na ostatniej opcji…

PS.: Z sytuacji z nieodtworzoną płytą musiał mnie ratować Rodziciel: skopiował zawartość płyty przez naszą sieć domową na mój komputer. Potem przyszedł do mojego pokoju i mówił, jaki fajny komputer tanio kupili na Allegro do firmy. Ja nic jeszcze o krążących po moim łbie myślach zakupowych nie mówiłam. Rodziciel jest pierwszy do kupowania elektroniki dowolnego rodzaju ;).

Kocie pytanie

Czy wszystkie koty z umaszczeniem typu „krówka” (białe w czarne łaty) mają czarne ogony?

Pytanie swe opieram na czterech przykładach:

1. nieznajomy, działkowy (?) Bolek z tej notki na tym blogu (ach, szczęśliwi ci, co posiadają Main Coona – tzw. miaukuna. Mojej matuli się marzy, ale hodowcy biorą ze 2 tysiące);

2. znajoma, niestety już za Tęczowym Mostem Milka zwana przeze mnie Kurczaczkiem (właścicielka dobrze karmiła, nie żadnym Whiskasem, więc Kurczaczek miał sierść jak… no cóż. Jak pióra kurczaczka :) );

3. znajoma Milusia zwana Wredną Miaupą;

4. znajomy kociak o imieniu Mietek zwany Terkotkiem, na tym zdjęciu z burą siostrą, Helenką (Terkotką), tutaj sam od frontu.

Ogólnie koty uwielbiam (bardziej od psów) i jak wyfrunę na swoje, wezmę sobie jakiegoś. Nie musi być rasowy czy biały w czarne łaty…

Pani doktor, moje dziecko ma szpary między zębami!

Sytuacja pierwsza:
rzeczone dziecko ma 2-3 lata, wszystkie zęby mleczne, szpary (tremy) występują między siekaczami bocznymi a kłami w szczęce oraz między kłami i pierwszymi trzonowcami w żuchwie.
Odpowiedź: to norma. Taka sytuacja pomaga w ustaleniu się prawidłowego zgryzu po wymianie zębów na stałe. Nie leczymy ortodontycznie, cieszymy się.

Sytuacja druga:
dziecko ma ok. 5-6 lat, wszystkie zęby mleczne, szpary między wszystkimi zębami.
Odpowiedź: to też norma. Kości szczęk się rozrosły, w przeciwieństwie do mleczaków. Powstały więc szpary. Zęby stałe są większe od mlecznych, więc potrzebują więcej miejsca. Nie leczymy ortodontycznie, czekamy na zęby stałe.

Sytuacja trzecia:
dziecko ma ok. 9 lat, wyrznięte siekacze stałe, kły jeszcze mleczne, szpara (diastema) jest między górnymi jedynkami.
Odpowiedź: czekamy do wyrznięcia się kłów stałych. Szpara może się wtedy zamknąć samoistnie. Jest to tzw. diastema fizjologiczna.

Sytuacja czwarta:
dziecko ma ok. 12 lat, trójki wyrosły przynajmniej do połowy długości korony, diastema pozostaje.
Odpowiedź 1: robimy zdjęcie RTG. Może między jedynkami rozwinął się ząb dodatkowy, tzw. mesiodens. Jeśli to on jest przyczyną diastemy (wtedy nazywanej rzekomą), należy go usunąć chirurgicznie, zaś szparę zamknąć ortodontycznie.
Odpowiedź 2: być może jest przerośnięte wędzidełko wargi górnej. Jego włókna wnikają między zęby. W tej sytuacji należy podciąć wędzidełko. Taka diastema (zwana prawdziwą) również wymaga interwencji ortodontycznej.

Sytuacja piąta:
dziecko wyrosło, ma stwierdzony brak zawiązków niektórych zębów.
Odpowiedź: leczenie w takim wypadku wymaga specjalistycznej współpracy ortodonty i protetyka.

To są główne przyczyny szpar między zębami. Życie jest jednak pomysłowe i może mieć jeszcze inną koncepcję. Takie przypadki są rozpatrywane indywidualnie.

Dalej jest fajnie

I nie piszę tego dlatego, że nie wiadomo, kto to czyta i może już zostałam zidentyfikowana, więc boję się, że mnie nie będą chcieli zatrzymać po stażu (chciałabym), tylko naprawdę

jest fajnie.

Nie wiedziałam, że praca może wprowadzać w dobry nastrój. Wróciłam ze swoich 4 godzin doktorzenia wesoła niczym skowronek. Może przyczynił się do tego ostatni pacjent: ulubiony ubytek dentystów (próchnica średnia na powierzchni żującej w dolnym trzonowcu ;) ), pacjent niepodskakujący (zaproponowałam znieczulenie! Nie chciał!), 25 minut i było zrobione. UWIELBIAM.

Pewnie z czasem ta radość mi przejdzie. Na razie porównuję tryb pracy z tym uczelnianym, kiedy nawet taki powyższy ubytek zająłby jakąś godzinę. Tutaj bardzo dużo przyspiesza asysta i to, że wszystko, co najpilniej potrzebne (znaczy głównie wiertła) leży na lub w asystorze (szafce koło fotela).

Ciekawe tylko, co będzie jutro. Podobno mam pracować „prywatnie”, ale do tego trzeba mieć swoich pacjentów, a tych na razie niet. Dzisiaj też był mały ruch, a robiłam na NFZ.

Więc jak ktoś ze znajomych ma kilka ząbków do leczenia i im pasuje wpaść do przychodni między 9 a 12, to dajta znać emailem. ;)

Uśmiercanie legend

Osoba mi znajoma na swoim blogu napisała coś o traktowaniu zęba dłutem. Ząb to ósemka, sprawia problemy i powinien zostać usunięty.

Ósemki (szczególnie dolne) ze względu na różnorodność ukształtowania rzadko usuwa się za pomocą tradycyjnych kleszczy, zwłaszcza, jeśli są zatrzymane w kości i nie można ich normalnie złapać. Taki ząb usuwa się poprzez procedurę, która nazywa się dłutowanie.

Są dwa rodzaje dłutowania. Takie bez usuwania kości bądź z pozbyciem się tylko jej fragmentu (np. przegrody kostnej między korzeniami) nazywa się wewnątrzzębodołowe – polega na rozdzieleniu korzeni zęba, do ich usunięcia używa się kleszczy korzeniowych i/lub dźwigni. Jeżeli natomiast trzeba rozciąć trochę dziąsła i usunąć kość nad zębem, to jest dłutowanie zewnątrzzębodołowe i tak często usuwa się zęby zatrzymane.

Niegdyś do usuwania kości używano dłutek i młotków, stąd też przyjemna nazwa zabiegu. Dziś się to zazwyczaj robi wiertarką dentystyczną i wiertłem (przynajmniej w Polsce, nie wiem, jak się to robi w bardziej cywilizowanych krajach), zużywając przy tym dużo wody. Wszystko oczywiście w znieczuleniu. W ten sposób bardziej się panuje nad tym, co się robi, a i odczucia pacjenta, podejrzewam, mniej nieprzyjemne.

Więc dłutek się już proszę nie bać. Dłutka poszły na emeryturę.

Howgh.

PS.: Też mam ósemki do usunięcia. Ale się waham… Trochę na tej samej zasadzie, co okulista nie poprawiłby sobie operacyjnie wady wzroku. ;)

Było fajnie

Oficjalny, pierwszy dzień w pracy, 6 godzin. Nie wiem, ilu pacjentów przyjęłam i w sumie wolę nie wiedzieć ;). I tak pewnie nie ma to znaczenia, bo wszystko leci na konto mojego szefa. Grunt, że warunki pracy bardzo fajne.

Pracuję w sumie samodzielnie. Asysta dzielnie pomaga i nie marudzi. Jak trzeba, wołam szefa na konsultację, szef pomoże. Ogólnie robię, co trzeba. Sprzęt może nie najnowszy, ale działa. Atmosfera jest OK. Grafik też mało wymagający, w sumie 23 godziny tygodniowo. Nie wiem, czy się zwiększy, pewnie wszystko rozstrzygnie się w przyszłym miesiącu.

Ogólnie na razie mi się podoba. Oby tak pozostało.

Przypadków szczególnie ciekawych niet. ;)

PS.: W nagrodę za ciężką pracę wylazła mi alergia na jednej ręce. Śliiicznie. Całe szczęście, wysypka dopiero się rozwija. Kiedyś miałam po prostu czerwone plamy niemal od razu…

Ząbki i zębiska cz. 3

Ogólne cechy budowy zębów stałych dolnych:

Siekacz przyśrodkowy:
Najmniejszy ząb w uzębieniu stałym człowieka. Korona symetryczna, w kształcie dłuta, z zaostrzonym brzegiem siecznym. Powierzchnia językowa płaska lub lekko wklęsła.
Korzeń pojedynczy, silnie spłaszczony bocznie. Kanał pojedynczy, często rozdwajający się w najszerszej części korzenia, przy wierzchołku często ponownie łączący się w jeden.
[Uwagi kliniczne: często próchnica głęboka kończy się leczeniem kanałowym. Bardzo łatwo jest się dowiercić do kanału ze względu na cienką warstwę tkanek zęba, oddzielającą miazgę od świata zewnętrznego. Oczywiście ostrożnemu dentyście zdarza się to rzadziej ;)]
Całkowita długość zęba: 21,4 mm.

Siekacz boczny:
Nieco większy od poprzednika, bardzo do niego podobny, niewiele różniący się od niego kształtem korony.
Korzeń również spłaszczony, mogący zawierać rozdwajający się kanał.
Całkowita długość zęba: 23,2 mm (lub raczej w okolicach 20 mm. Nie wiem, może leczę kanałowo same starte zęby? Możliwe… – dop. 2014).

Kieł:
Podobny do swojego odpowiednika w górnym łuku, ma krótszy korzeń, ale większą koronę. Powierzchnia językowa korony jest płaska lub wklęsła.
Korzeń zazwyczaj pojedynczy, spłaszczony, posiadający pojedynczy kanał. Słabszy od korzenia kła górnego.
Całkowita długość zęba: 25,4 mm.

Pierwszy przedtrzonowiec:
Ząb podobny do kła dolnego. Posiada dwa guzki, językowy znacznie słabiej rozwinięty od policzkowego; może się też rozwinąć trzeci guzek, językowy dystalny. Całość korony jest silnie pochylona dojęzykowo. Korona w przekroju poprzecznym jest okrągła.
Korzeń pojedynczy, w przekroju niemal okrągły. Prawie zawsze występuje jeden kanał.
Całkowita długość zęba: 18,5-27 mm.

Drugi przedtrzonowiec:
Korona znacznie większa od poprzednika, z wyraźnie wykształconymi oboma guzkami. Często ulega „molaryzacji”, czyli upodobnienia do zęba trzonowego przez rozwinięcie trzeciego guzka.
Korzeń pojedynczy, w przekroju okrągły. Jeden kanał (aczkolwiek dwa kanały w tym zębie po czterech latach pracy wcale mnie nie dziwią – dop. 2014).
Całkowita długość zęba: ok. 23 mm.

Pierwszy trzonowiec:
Największy ząb trzonowy w łuku dolnym. Korona pięcioguzkowa. Ząb dwukorzeniowy (korzeń mezjalny i dystalny), trzykanałowy (2 kanały w mezjalnym, 1 w dystalnym korzeniu [aczkolwiek czterokanałowce – zwłaszcza u osób w średnim wieku – to też nie wyjątek – dop. 2014]). Komora zęba umiejscowiona głęboko w koronie, na wysokości szyjki zęba (granicy między koroną a korzeniem), z zachyłkami sięgającymi w górę guzków.
Całkowita długość zęba: 22,8 mm.

Drugi trzonowiec:
Ząb zazwyczaj czteroguzkowy, z sześcienną koroną. Guzki oddziela bruzda w kształcie prostego krzyża.
Ząb dwukorzeniowy, trzykanałowy (czasami dwu- [lub cztero- – dop. 2014]; układ korzeni i kanałów taki sam, jak u poprzednika).
Całkowita długosć zęba: 22,8 mm.

Trzeci trzonowiec:
Obok kła górnego ząb najczęściej ulegający zatrzymaniu w kości. Bardzo częsta przyczyna tzw. utrudnionego wyrzynania, będącego silnym i dokuczliwym stanem zapalnym. Ząb o zazwyczaj cztero- lub pięcioguzkowej koronie, z co najmniej dwoma korzeniami, często zrośniętymi ze sobą. Ponownie brak norm co do wielkości zęba. Zazwyczaj mniejszy od siódemki.

I na tym kończymy cykl nudnych notek. Później, mam nadzieję, będzie ciekawiej. :)

Disclaimer: Opracowano na podstawie podręcznika „Anatomia głowy dla stomatologów”, W. Łasiński, wyd. PZWL 1993.

Litości

Jak mnie irytują reklamy past do zębów. Tak właściwie irytuje mnie większość reklam (zajawki Plusa z Mumio i chłopaki z Tesco to jedne z chlubnych wyjątków), ale pasty (i dzieła Henkela) pobijają rekordy.

Po pierwsze, w tych reklamach osoby myjące zęby chyba nigdy nie mają na nich owej reklamowanej pasty. Ciekawe. Smarują suchymi szczoteczkami po suchych zębach.

Po drugie, ZAWSZE smarują w zły sposób.

Dorośli ludzie NIE POWINNI myć zębów KÓŁECZKAMI!!!

Kółeczka to metoda dla małych dzieci i niepełnosprawnych manualnie!

Młodzież i dorośli powinni myć ząbki metodą roll. Trochę zepsuty artykuł o podstawach higienicznych można przeczytać tutaj.

Ale taka jest prawda, że czas na przeprowadzanie instruktażu higieny mają studenci stomatologii na zajęciach z periodontologii i zachowawczej. Potem ma się średnio pół godziny na pacjenta, więc z czasem gorzej. Ale może chociaż tych kilka czytających to osób się poprawi.

Uff, ulżyło mi. ;)

Ząbki i zębiska cz. 2

Adnotacja przed rozpoczęciem:
zęby składają się z dwóch głównych części – korony i korzenia. W koronie głównie zębów bocznych wyróżniamy wygórowania, czyli guzki, które są od siebie oddzielone rowkami, czyli bruzdami.
Kiedy piszę o „poprzedniku”, mam na myśli ząb opisywany wcześniej, a nie mleczaka.

Ogólne cechy budowy zębów stałych górnych (będzie nudno, można ominąć. Takie informacje są potrzebne podczas leczenia kanałowego i przy dużych odbudowach):

Siekacz przyśrodkowy („jedynka”):
Największy ząb sieczny. Korona kształtu łopaty. Powierzchnia wargowa czworokątna, wypukła. Powierzchnia podniebienna wklęsła, czasem z niewielkim guzkiem, bardziej trójkątna. Powierzchnie boczne trójkątne.
Korzeń pojedynczy, nieco spłaszczony bocznie, zazwyczaj zawierający jeden kanał zębowy.
Całkowita długość zęba: 24 mm. (książkowo. Życiowo jest to zazwyczaj ok. 22 mm – dop. 2014)

Siekacz boczny („dwójka”):
Nieco mniejszy od siekacza przyśrodkowego, o dużej zmienności kształtu korony. Na powierzchni podniebiennej częściej niż u poprzednika zdarzają się guzki i sąsiadujące z nim, głębokie zagłębienie (tzw. otwór ślepy), często będące miejscem rozwoju próchnicy.
Korzeń pojedynczy, silnie spłaszczony bocznie, jeden kanał.
Całkowita długość zęba: 22,5 mm. (lub 20 mm – dop. 2014)

Kieł:
Stosunkowo duży i silnie osadzony w zębodole ząb. Ma charakterystyczną, stożkowatą, zakończoną ostrym wierzchołkiem koronę z wypukłymi powierzchniami wargową i podniebienną, podzielonymi na połowy przez listewki szkliwne.
Korzeń pojedynczy, okrągły, silnie rozwinięty, zawierający pojedynczy kanał.
Całkowita długość zęba: 27 mm. (zazwyczaj jest nieco krótszy, 24-25 mm, chociaż rekordzista wśród leczonych przeze mnie kanałowo miał chyba 32 mm – dop. 2014)

Pierwszy przedtrzonowiec:
Ząb posiadający dwa wydatne guzki (policzkowy i podniebienny) na koronie, oddzielone od siebie wyraźną bruzdą. Powierzchnia wargowa jest bardzo podobna do analogicznej powierzchni kła.
Korzeń pojedynczy, z głębokimi bruzdami bocznymi, w połowie przypadków rozdwojony na końcu, zawierający dwa kanały – policzkowy i podniebienny, odchodzące od komory, silnie spłaszczonej bocznie.
Całkowita długość zęba: 21,7 mm.

Drugi przedtrzonowiec:
Bardzo podobny do poprzednika, jest tylko nieco mniejszy. Również posiada dwa guzki koronowe.
Korzeń pojedynczy, spłaszczony, zazwyczaj posiada jeden kanał, który może rozdwajać się na końcu.
Całkowita długość zęba: 21,5 mm.

Pierwszy trzonowiec:
Według niektórych powinien być traktowany w kategoriach zębów mlecznych ze względu na mniejszą wytrzymałość szkliwa. Jest to pierwszy ząb stały, który się wyrzyna na początku wymiany uzębienia, więc jest obecny w jamie ustnej najdłużej, ale też najczęściej jest tracony jako pierwszy.
Największy ząb trzonowy. Posiada cztery guzki – dwa policzkowe i dwa podniebienne – oddzielone od siebie bruzdą w kształcie litery H. Czasami występuje guzek dodatkowy – tzw. Carabellego – na powierzchni podniebiennej. U ok. 15% społeczeństwa, w tym u niżej podpisanej ;), jest wyraźnie ukształtowany.
Ząb trzykorzeniowy (2 korzenie policzkowe i jeden podniebienny), zazwyczaj trzykanałowy (po jednym kanale na korzeń; choć tu się zaczynają wariacje natury, bo jak dentysta ma dobre oko i mikroskop, potrafi dostrzec i 7-10 kanałów w zębie trzonowym). Komora zęba obszerna, prostopadłościenna.
Całkowita długość zęba: 21,3 mm.

Drugi trzonowiec:
Nieco mniejszy, podobny do poprzednika, cztero- lub trzyguzkowy.
Trzy korzenie, często zlewające się ze sobą, trzy kanały. (zdarzały mi się dwukanałowce – dop. 2014)
Całkowita długość zęba: 21,1 mm.

Trzeci trzonowiec:
Ząb o najbardziej zmiennym kształcie ze względu na zanikowy charakter. Bardzo często w ogóle nie występuje (wrodzony brak zawiązka) lub jest zatrzymany w kości. Nie ma ustalonych reguł czy norm co do kształtu, wielkości, ilości korzeni i kanałów.

Należy pamiętać, że powyżej przedstawiłam tylko pewien schemat. Zęby osobniczo mogą się bardzo różnić od siebie i nie należy uważać wskazanych liczb np. co do kanałów i korzeni za żelazne reguły. Są to jednak podstawy pomagające w pracy.

Disclaimer: Opracowano na podstawie podręcznika „Anatomia głowy dla stomatologów”, W. Łasiński, wyd. PZWL 1993.
Jeśli ktoś chce przeczytać o jakichś konkretnych sprawach, niech to zgłosi emailowo bądź w komentarzu pod notką. Postaram się spełnić oczekiwania.