Będę umierać

Zabrałam dziś ze sobą do pracy swój ponadroczny pantomogram. W przerwie między pacjentami u siebie i szefa podeszłam do niego z miłym uśmiechem i „mam małą prośbę o konsultację chirurgiczną”.

Na koniec pracy pożegnałam się z ósemką, która ostatnio sprawiała mi problemy. Według zdjęcia przypadek był prosty, złapać się dało. Rozbujać zęba też, ale z wyciągnięciem go już ostatecznie było gorzej. No to separacja (rozcięcie zęba na pół wiertłem) i dłutowanko dźwigniami.

Ojj, będę umierać. Już mnie boli przy połykaniu.

Nie bolało. Byłam (i nadal jestem) porządnie (przewodowo) znieczulona. Bałam się, że coś zaboli, jak doktor dowierci się do miazgi podczas separacji, ale tylko troszkę zaćmiło. Czułam, że coś mi tam robią, ale nie kłuło, nie było nieprzyjemnie, nic w tym rodzaju. W sumie o to chodzi w znieczuleniu, ale na zajęciach z chirurgii ostrzegaliśmy pacjentów przed „silnym rozpieraniem” i „mocnym dotykiem”, a tu nic! Ogólnie siedziałam tylko z otwartymi ustami i zastanawiałam się, czy będę w stanie po tym wszystkim zamknąć paszczę.

Mój pierwszy w życiu usunięty ząb. Własny, w sensie. Teraz przynajmniej wiem, przez co przechodzą pacjenci ;).

A teraz emocje: podobno dostałam już wypłatę. Uwagaaaa… Strona banku nie chce mi się załadować… Odświeżam, ponownie wpisuję hasło…

Jeszcze nic nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *