O ilu rzeczach…

… autorzy nawet osobistych blogów nie chcą pisać?

Ile rzeczy jest ostatecznie wyrzuconych z projektu notki, bo są zbyt osobiste i „w sumie kogo to obchodzi?”?

Mnie na przykład korci, żeby nawet tej notki nie publikować. Bo po co. W poprzedniej miało być o moich pigułach, które w końcu zaczynają działać. Ale nie było i więcej na ich temat nie będzie. Swoją drogą, mam dość łykania ciągle czegoś, przez co nie mogę np. oddać krwi, choć bym chciała. Człowiek pozbędzie się nawet pół litra życiodajnej cieczy dla satysfakcji i kilku czekolad.

Nie piszę o swojej sytuacji sercowej. Nie piszę o współpracownikach. Nie piszę dokładnie o pracy dorywczej.

Bo po co.

Nie czuję potrzeby.

Na takie rzeczy bywa zeszyt w kratkę albo część umysłu, gdzie te niedoszłe notki odejdą w końcu w zapomnienie.

Są osoby, które używają bloga do wyrzucenia z siebie najskrytszych myśli. I niech im będzie, nie potępiam. Każdy musi sam brać odpowiedzialność za to, co wyrzuca w sieć i ja tego komentować nie będę. Zresztą czytam kilka blogów osobistych i sprawia mi to przyjemność. Jeęli ktoś czuje się lepiej ze swoimi wnętrznościami na widoku publicznym, to fajnie. Ja jestem zwykłą grafomanką, która po prostu MUSI niemal codziennie coś napisać. To jak rytuał. Bloga pisać łatwo, więc to robię. Cieszę się, że kilka osób znajduje przyjemność w czytaniu tego, co spłodziłam.

Tę jedną notkę, którą mogłabym odłożyć do zapomnienia, opublikuję. Pierwszą i może ostatnią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.